pożycz mnie dwustu…
kwiecień 8, 2008 autor 100patrz
wczorajszy irańsko - teherańsko - francuski seans okazał się dobrym wyborem, zarówno moim jak i twórców lam. Oglądało się bardo przyjemnie <babciu dlaczego twoje piersi sa takie jędrne - bo mocze je codziennie w zimnej wodzie przez 10 minut>, 1l cukru oczywiście jak zwykle. Pomyśleć, ze owładnięte chęcią zysku władze plexu nie zdecydowały sie wyświetlać tego. Dziś chciałem wbić na dwa Filmy Kieślowskiego, postanowiłem jednak na jeden (bo jeś trza) co było błędem, bo na drugi przyszło tyle ludu(nawet Owczarek był - czaj ten szyfr Ajryż), że musieli dostawiać krzeseł - morał z tego taki, że lepiej wcześniej odwiedzić kiosk kulturalny. Jutro dokumenty w teatrze z lalkami i aktorami. Zamiast Podwójnego życia wybrałem się do załogi G., którą chciałem skusić na wypad do lokalu o nazwie ulicy na której jest, i który jest bliżej niż myślałem (dzięki za mapę ; D ). W nim ta osoba, którą chciałbym poznać bliżej, bo dalej poznałem przypadkiem. Wbiłem na pełnej, najpierw na stolik z rezerwacją, potem na krzesło barowe, które zasłaniało dziewczynom pewnego chłopca, więc będąc dobrym i myślącym o innych człowiekiem, siadłem na niższym, czułem się trochę jak weeman, ale w porządku (solidarity with film fans, EWR na słuchawkach H&M, potem tak bardzo chce dotknąć cię… tak właśnie ciebie)
Historia dnia - czyli scena jak z Rezerwatu, poszedłem pod teatr przetestować filtr poli, cyknąłem fotę idę obok galeryji, i tam podbija znany większości mieszkańców typ i pyta : kierowniku potrzebne 60gr do… - dobra ale da pan zrobić fotę. Finał tego taki, że ja zadowolony z fotosa, a gościu ma brakujący hajs z 40groszową nadwyżką. Film sie woła w labie.
Deadlinia za 23 !!!. I co teraz będzie? Na dodatek jeszcze muszę mejla do Freda skomponować. Lepiej wyślijcie mnie moje tiszerty sklepowicze drodzy.
A z muzyki dzisiaj odświeżałem S&M na pełnej piczy 2.1 (2.0 + SW/ stereo jak mówi prawidłowy output na AC3), bo skombinowałem Defaude.
