Biały Golf New Orleans…

Zaczęło się trochę słono (choć nie aż tak, aby było co wykruszać z poduszki…). Potem niespodziewanie podjechał Biały Golf New Orleans (na imię mam Romson, ja nazywam się Wildsztyk). Przynajmniej zapomniałem o A** [zgadnij na jak długo]. Potem punkt M. następnie punkt C. a i tak wszystko skończyło się w miejscu zwanym N. Zdjęcia też były… …ale do publikacji to raczej się nie nadają.

_________________________
** patrz poprzedni wpis