Tōei Company …łuśszszsz

Jakiś już czas minął odkąd miałem okazję zobaczyć to samo co w True romance Tony’ego Scott’a i Q.T widział Clarence w kinie w dniu swoich urodzin (a chodzi oczywiście o Street Fighter, The return of the Street Fighter i Sister of The Street Fighter, niestety do mnie żadna Alabama nie przyszła …a szkoda, szkoda, szkoda). Wczoraj zamiast szlajać się jak bździągwa z przyszywanym na siłę piątkowym luzem po mieście, skusiłem się na trzy porcje japońszczyzny z angielskimi napisami, czyli:

Oyama Trilogy

Legendarny Shinichi Sonny Chiba jako Masutatsu Oyama. Jak to w tego typu filmach bywa zdarzało się i tu, że nowo napotkani osobnicy witali Oyamę słowem Shinde (nie dodawali kudasai , o nie).

Kisama!