gondolki devoiRe…

trochę przed 7dmą Nokija dryń dryń i jeszcze raz dryń dryń, start około 10tej, stalowe magnolie ( w sumie to liczba pojedyncza, czyli singular[is]), potem jeszcze jakiś pasaż i meble ze Skandynawii, symultanicznie do tego pstryk pstryk, potem dusze – pozostali symultanicznie real, poduszony, 12 razy 17tka, bo około godziny bo był zapier… znaczy dużo ludzi było. Na schodach niby ustawka – ciekawe co z tego będzie? Następnie, zmagania z osobistym domowym, 4rech Wałęsów, spotkaniowo – sympatycznie, i do siebie. “ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie” i pozostałe 21, jedna ścieżka i zapominam*. Teraz jeszcze Dirty Dozen i pozostałe 3 części, zobaczymy czy Babe Buchinsky będzie przypominał choć trochę J.Wladislawa w nowej wersji Quel maledetto treno blindato. (Nie bijemy przyszłego męża w głowę u góry, i się z niego nie śmiejemy nadmiernie w towarzystwie!)

_______________________
*patrz poprzedni wpis