Moje oczy są zielone

dedline, za dedlajnem, przesuwanie odsuwanie, odwlekanie, zajmowanie, itp… tylko co to za dedlajn, który się nie kończy śmierćią, co najwyżej plamą na honorze – to wtedy se puknę sepuku, e tam żadna samoprzemoc. Oszukam czas jak Anita też głupio nie śpiewam. Zmniejszamy wektor przesunięcia do zera i jechana, bo opinia już i tak dostatecznie zszargana. Z tego wyzbycia się przesuwania, aż odmówiłem Rumsztykowi ze łzami w oczach (chyba mnie kocha albo co, po raz któryś mu to zrobiłem, oczywiście nie z premedytacją, a się nie wkrufił; ja ciebie też).
Lot skazańców zakończył się pomyślnym lądowaniem, Kon Air prosperity. Życzę przyjemnej pracy, pal siouo (sic!) sztuki dymaj, i odzywać się nie zapominaj, chociażby nawet tu. Oczywiście jakiś pryzon brejk miej w planach, pewnie już mapa się tatuuje żeby zdążyć przed difens.
Zapowiadają się jutro ponad trzy godziny francuskiej kinematografii, szkoda że bez załogi G. ale wiadomo są rzeczy ważniejsze. Filmowego postu też dawno nie było, ale nadrobię, jak wszystko z resztą. Teraz czas na obiadokolację.

Advertisements