Te Szwagier

Tydzień filmu – kontynuacja challenge’u. Dzis T. Szwagier jako one man army, czyli reżyser, scenarzysta i główny bohater, do tego, ciekawe zdjęcia, kilka kiczowatych scen, muzyka ze shreka, i kilka scen konkretnych. Trochę na początku takie xero z Bandyty, ale nie najgorzej panie Szwagier. Jak chodzę na te filmy to mam często deja vu efekt, może już to kiedyś widziałem, może to początek schizofrenii (bo zbieram tez niepotrzebne według niektórych rzeczy), a może tylko zmieniają coś w matriksie.
Przed wyświetlaniem filmów, jeszcze lumpeksejszyn-wizytejszyn z cichobiegczką i panną w białej polówce, następnie z panem doktorantem (czyli 4ro nas było) kawa i to co zrobili panowie i panie na zapleczu.
Jeszcze nowy Hardware przyszedł, zakupiony i udostępniony przy współpracy z dobrymi ludźmi, na których też ów sprzęt będzie testowany i używany. Foto odebrane, nawet nie najgorzej. Teraz tak przynajmniej rolkę na tydzień bym chciał trzaskać.
Najbardziej przerażające to jest to że do deadline zostało 28.