Kino Studio

Środa jak zawsze filmowa, film o panu co powieką książkę napisał, zdjęcia polskie do tej produkcji. Nie będę pisał co mi przyszło do głowy po filmie…

Przed filmem posiłek z K. a po filmie też posiłek z K. &T. Pojawiła się opcja szybkiej wycieczki do Berlina, jedyne jednak co mnie mogło powstrzymać i powstrzymało to krecha na moim koncie w banku, gdyby nie to, na bank bym śmignął. Na szczęście łaska osoby, z którą miałem jechać nie zna granic i mi wybaczyła absencję.

Trzeba uważać na schodach, oby to tylko stłuczenie było, a nie kolejna wizyta u doktora makkeny (kip on kiping on).

Za oknem studenty mordę wydzierają, węgiel drzewny i zwęglony wurszt też do mnie dociera zapachem. I znowu autorefleksja.