Write Or Die

jak w tytule.

Advertisements

kolejna pracująca niedziela…

będąc w kofeinowo-alko szoku, dostawszy kilkugodzinnej zapaści oddechowej, nie mogąc spać i nie nadając się do pisania, postanowiłem obejrzeć:

Sergio Leone, super, mnóstwo widowiskowych wybuchów i dużo grupowych scen, wszystko oczywiście bez użycia komputera. Burt Reynolds jako Navajo Joe, trochę mi kojarzył sie momentami z Pokahontaz, do tego wszystkiego muzyka Ennio Morricone (znajomy temat użyty potem w Kill Billu, no i siekiera w głowie). Czarodziej w miażdżącym kolorze taki sobie. Chciałem obejrzeć Il Mercenario ale nigdzie nie ma napisów, a po włosku to nie za bardzo, jak masz jakieś Subtitles (ENG, DE lub PL ) do tego to podrzuć.

jejołPLUSgołgoł

szkoła, potem powrót tym razem wyjątkowo do GołgołLINA. Stamtąd transport Do O!browiec. Generalnie wesoło chodź spóźniony mocno przegapiłem pierwsza część Iwentu. Nie będę pisał kto się czym otruł, dlaczego Maciek nie widzi, że było elegancko i w ogóle super, bo kto był ten wie. Trochę głupio bo nie wziąłem żadnych podarków. Oswoiłem niektórych przyszło czwartkowych gości ze swoją obecnością. Następna faza rozpoczyna się właśnie w czwartek.

I kupiłem sobie bilecik, bo już nie będę miał kiedy.