nie ma bata

Czwarty Henry Jones Junior już obejrzany, narzekać nie ma na co, bo film trzyma poziom poprzednich części. Indiana Jones powraca niczym John Rambo po raz 4ty. Duży szacunek za to, że film kręcony był na taśmie a nie cyfrówkami, dużo propsy za zdjęcia – bardzo ciekawe – chyba podobają mi się tak samo jak w pierwszej części, chociaż robił ktoś inny. Fabuła jak to na IJ przystoi, trochę nieprzewidywalna, trochę niemożliwych fizycznie, typowych dla kreskówek scen (lądowanie amfibią na drzewie, lub rajd drogą amazońskiej dżungli, która jest równa jak autostrada w rzeszy) – mimo iż sceny są typowe dla kojota i strusia pędziwatra (mik mik) to ogląda się je przyjemnie, bo to przecież Przygodówka i to jedna należąca do serii najlepszych , w której to serii reżyser nie chce nam na siłę udowodnić i wytłumaczyć, że nieprawdopodobne rzeczy dziejące się są możliwe. Dzieją się i tyle. Dlatego Spielberg i tylko on mógł zrobić ten film a nie ktoś inny.

Na film narzekać co nie ma. PODOBAŁO SIĘ.

Szukałem dziś w tutejszych sklepach płytowych, tej płyty, ale niestety i nie ma w tym sklepie co ma czerwone logo i w tym co pika, może jutro będzie…

Advertisements