Hancock też Herbi, Herbi też Hancock/ Django il grande ritorno

Poniedziałek :

do powyższych plakatów słów kilka niebawem …

________________________________________________________________

ciąg dalszy następuje:

Gegen die Wand – bardzo dobre kino, gra aktorska super, pani Sibel Kekilli – super.

Djagno strikes Again, czyli pan Franco Nero znowu w akcji, tym razem używa już tylko większego narzędzia do zabijania – w sumie logiczne, bo w pierwszej części popsuli mu ręce.

No i Hancock, który miał być tak na prawdę zatytułowany John Hancock. Pomysł na głównego bohatera super, wykonanie moim zdaniem za bardzo familijne, choć są tam ciekawe sceny (nie wszystkie co prawda, ale są). Podobno film miał byc bardziej brutalny i ostrzejszy, ale oryginalny scenariusz przerobionno bardziej pod publikę i mamy tylko jedną odciętą rękę, której to tak na prawdę ucinania samego w sobie nie widzimy. Dużo lepsze to niż jestem legenda, którego z resztą do końca nie wymęczyłem… i tak ciekaw jestem czy w tamtym filmie po śmierci psa główny bohater obejrzał sobię jedną z części Lesi (czy tam lassie).

Advertisements