Hitler aniołem

Hitler aniołem, anioł Hitlerem, to chyba nie ma większego znaczenia, bo przy takim poziomie gry aktorskiej jaki prezentuje Bruno Ganz, mógłby on jednocześnie grać anioła i Hitlera (a może i grał). Aniołem został już w 1987, w Niebie nad Berlinem.

Jakiś czas potem Hollydrewno pokochało ten film analnie tak mocno, że postanowiło wykorzystać go jako kościec do swojej produkcji z Mikołajem Klatką. Kolejny dowód na to, że popularność coniektórych amerykańskich produkcji wynika po prostu z niewiedzy. Niestety nie poradze nic na to, że kiedy Wim Wenders wyprodukował Niebo and Berlinem miałem niecałe  3 lata i dwa kanały w “kablówce”.

Drugi wczorajszy, to Rio Bravo,  a Rio Bravo to Howard Hawks, a Howard Hawks to zawsze dobry film. Obrona aresztu i strzelanie, a w wolnych chwilach śpiewanie:

Do to tego japońska siekanka z zawiązanymi oczami, którą uwielbiam:

Advertisements

Ryszard i kuropatwy

Oglądam sobie od czasu do czasu po jednym odcinku (lub czasem po dwa odcinki), The Partridge Family i stwierdzam, że jak na rok 1970, to całkiem niezłe zjawisko telewizyjne. Jestem już na 19 epizodzie, seria pierwsza i oglądam dalej.

Oglądając ten serial tak czasem sobie myślę, czy przypadkiem ktoś płynąc z rodziną na barce po Renie, nie obejrzał tego serialu i nie skopiował tego w rzeczywistości i dochodzę do wniosku, że to chyba jeden z nielicznych (istniejących jednak przypadków) kiedy Ameryka wymyśla coś swojego, a potem ktoś robi z tego ksero z długimi włosami (wyprowadź mnie z błędu jeśli w nim jestem).

Gościnne występy w serialach, to coś co lubię, w niektórych nawet co odcinek jest jakiś Gość gwiazda. Nie jest inaczej w przypadku Kuropatw**. W ODEcinku 18  Soul Club, jednym z gości jest Richard Pryor; cały odcinek jest jakby pod wpływem hasła, lub pod hasłem Black is beautiful, co bardzo mnie zafrapowało, w momencie kiedy Daniel odwiedził stowarzyszenie kultury Afro była nadzieja na zakończenie odcinka w stylu Human Tornado. Jadnak ponieważ bliżej temu serialowi do serialu rodzinnego niż 42giej ulicy i blaxploitation, rozwiązanie akcji było raczej low violence. I coś chyba jest w tym, co ktoś kiedyś powiedział***, że mając ochotę popełnić samobójstwo, przechodzi ci ona bo przecież musisz obejrzeć kolejny odcinek T.P.F.

____________________________________________

***nie będę przytaczał pochodzenia sparafrazowanego cytatu, bo kto zna, ten zna

**poprawna forma to Kuropatw nie Kuropatew

Czarno widzę

Kolejna porcja czarnej eksploatacji, czyli czyste blaxploitation, część kolejna.

Najpierw Blackenstein, czarny Boris Karloff, który w kolorze był zielony. I kto powiedział, że exploitation nie było pionierskim kinem, Blackenstein to chyba jeden z pierwszych filmów o eksperymentach na kodzie DNA, co z tego, że zazdrosny asystent pomieszał trochę kod dna pacjenta, któremu urwała ręce i nogi mina w Wietnamie z jakimś obcym Dna ( i w ten sposób powstało tu monstrum doktora Steina), co z tego że wyciągał potem ze swoich ofiar wnętrzności nasz potwór, co z tego że kuracja doktora Stein’a działała prawie tak szybko, jak w jednej części filmu Star Trek, pigułka po której wyrastała nowa nerka (czy tam wątroba)…

Od zafascynowania się trailerem, do obejrzenia filmu w całości, zajęło trochę czasu –  Rudy Ray Moore znany niektórym jako Dolemite, teraz wcielił się w rolę  byłego policjanta, właściciela klubu disco, oraz głównego Dejota w tymże klubie, zwanego nie bez powodu oczywiście Disco Godfather’em. Wszystko utrzymane w stylu Human tornado, tylko że o poziom wyżej, co zawdzięczamy chyba zmianie reżysera. Oczywiście disco ojciec chrzestny jak na postacie grane przez R.R.M. przystało, nie zawodzi jeśli chodzi o specyficzną grę aktorską oraz swój oryginalny, rymowany niekiedy, leksykon. Can you dig it?

Potem jeszcze Susan Sarandon jako zakonnica i Kazik jako norrator, chór grecki, czyli kolejna wtorkowa podwójna prezentacja Grażyny.

każde zero chce zarabiać jak del piero*

Spolaryzowany poniedziałek

[-]

zadzwonił pewien osobnik (bardzo na poziomie zachował się dzwoniąc), powiedział, że jak będą szukać kogoś do translacji to się zgłosi, bo niby boi się że mnie brak doświadczenia. I znajdź tu pracę nie mając doświadczenia, skoro wszyscy wymagają doświadczenia – jedyne wyjście staż ?

[+]

wymiana opon w Skodzillacu, i po pierwszych kilometrach miła niespodzianka, drżenie kierownicy zniknęło. Mało tego, także efekt samoskręcania zniknął, dodatkowo cały układ kierowniczy chodzi lżej. Wniosek: bazując na informacji, że oprzedni właściciel nie zmieniał opon na zimę (bo w zimę nie jeździł), można stwierdzić, że nikt tam przez ten czas (około 4 lata? ) nie zaglądał, a także nie wyważał kół.

Do gigantycznego, wypełnionego już po brzegi kosza na rzeczy, które  kupie jak będę majętny (czytaj znajdę pracę) dorzucę dżinsy i smarki.

———————————————

*Afrokolektyw

krew w mieście zagubionych dusz

There Will be blood  – znakomita gra aktorska i super zdjęcia przede wszystkim,

city of lost souls – nienawidzę Dubbingowanych filmów, w tym wypadku jednak wyjścia nie miałem i musiałem oglądać Takashi Miike po niemiecku i tak powiem – od razu widać że japoński i niemiecki to dwa różne języki, i jakoś dziwnie w ogóle. Dubbing zabija gre aktorską.