Jadę, jadę, trasą lecę

Start po 22giej, na dobrywieczór niespodzianka, pasażerowie autobusu stoją obok kierowcy, delikatne zawahanie odnośnie podróży w taki warunkach i już siedzę w środku. Podróż w hipisowskim stylu Volkswagena Typ Drugi, brakowało tylko jinksa krążącego od pasażera do pasażera, a ponieważ podróż nie krótka, to jeszcze przydałoby się coś w zapasie. Niestety nikt z po drodze dosiadających nic nie przyniósł.

Przystanek Wrocław Główny, Bsmart w KaEf Ce, potem PKP i już OP.

Lekki spacerek, następnie film z klasą w dwóch ostatnich rzędach i już mamy prawie 11tą.

Kolejny łejpojnt – UO – sekretariat SJO, niestety pani nie było wyszła z pocztą wróci o 12tej, wróciła, spotkałem ją powiedziała, że będzie przed trzecią to, o co ją prosiłem.

W międzyczasie wizyta in de klab (CS) i COL, potem przyjechał K. i na rybkę do K. stamtąd znowu do SJO, gdzie pani wyszła kilka minut przed końcem pracy choć wiedziała że przyjdę, na szczęście złapałem ją na schodach i dała się przekonać, że warto otworzyć dwa zamki [bijacz].

Jedzonko za 9  i już spotkanie z A&T i resztą, bardzo przyjemne spotkanie, choć martwię się o mój angielski, o moje kolano już mniej.

Potem następne spotkanie, które przebiegło sprawnie i zabawnie, 2*2kc = 2 *kał in de klab.

Dziękujemy wszystkim partycypantom, oraz darczyńcom.

Powrót też wesoły,  po przebudzeniu South Park, CSI i MMORPGCR

Jutro zapowiada sie dzień wyborów i umawiania na spotkania, choć boję się, że moje kompetencje językowe się uwsteczniły strasznie, i co teraz?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s