Boogie nights

Nie lubię Marki Marka jako aktora, ale muszę przyznać, że w Boogie Nights się postarał. Nawet abstrahując od tematyki i od tego że czasem rozmiar się liczy, to jest to całkiem dobry film.

Niestety już w Zdarzeniu, które oglądałem na 5 razy, bo za każdym razem zasypiałem, już tak dobrze Markowi Mareckiemu nie poszło. Ten film obejrzałem tylko ze względu na Zooey D.

Dooglądałem też Blindness i zobaczyłem Unmade Beds z 1997.

Advertisements

Dzień ostatni

Ostatni dzień irlandzkiego pasma w Agrafce, zakończył się śpiewająco, a to za sprawą Once, gdzie prawie cały czas śpiewali. Trochę mnie się śmiać chciało jak kolo otworzył film z byłą dziewczyną i tworzył do tego teledysk na żywo. Generalnie film ok. Przed nim jeszcze film o siostrach które były bardziej bitches niż sisters. Ogólnie po prawie tygodniu z irlandzkimi filmami – zadowolenie. Byłoby ono większe gdyby tamta pani jednak nie przyszła chociaż raz z koleżanką.

3cia i 4ta Agrafka

Trzeci dzień irlandzkiej projekcji filmowej, gdzie film z D.D. Lewisem, po obejrzeniu którego wiem już jak dotarł ze złamaną nogą z kopalni do miasta , w There will be blood. Koleżanka z rzędu, drugorzędnie nawiązywała tyko kontakt wzrokowy. Ja nie wiem tylko czemu mam wrażenie, że te wszystkie filmy gdzieś widziałem, deja – vu ?

Czwartego dnia, dwa filmy, Widow’s Peak, z punch’em na końcu. I jak na razie najnudniejszy film festiwalu, czyli Circle of friends. Nadstawiwszy ucha trochę usłyszałem z biografii koleżanki z rzędu, trochę nawet podobna do mojej. Ja nie wiem tylko czemu mam wrażenie, że te wszystkie filmy gdzieś widziałem, deja – vu ?

Lá ‘le Pádraig

Dzień św. Patryka. Zielono mi w Agrafce, która mieści się w YMCA.  Na pierwszy ogień ponownie Głód, tym razem nie zgubiłem i  nie zjadłem biletu, bo byłem głodny. W przerwie irlandzkie tańce z zielonym ekranem w tle, pani skakała w twardych baletkach w tempie 6/8 niczym biboje, rispekt. Potem  mimo tego, że już wieczór Śniadanie na Plutonie (śniadanie jem na kolacje, jak mówił wiesz kto). Chyba już kiedyś go widziałem (?)

To, że święto z zielonym piwem, to nie znaczy, że nie możesz mieć Weltschmerz’u w ojczyźnie S.P., albo że nie strzeli ci chłodnica lub też samochód do niej samej.