Whatever works

Woody A. z poczuciem humoru w stylu Kitan*o – Szymbor*ska, czyli “Był kiedyś rolnik w Neapolu, który zasadził chuja w polu…”  To nas śmieszy, ale niekoniecznie podnieca, Whatever works. Trochę mi przypominał Anything else ten film, ale to nie jego wada.

Malik idzie do więzienia (ale nie w pierd*olonym Bombaju) tam rozpoczyna karierę od sprzątania, oczywiście bez poświęcenia innych się nie obędzie, i jak to w świecie bywa, dostaje potem większą celę, wyposaża ją w “kino domowe”, a potem inne atrakcje. Czyli wszystko o czym każdy młody człowiek w kapitalizmie marzy.  Prorok bardzo dobrym filmem jest. Powiem to ja i powie to też K. kiedy go obejrzy.

Mało – ekranowo też się dzieje trochę:

Ernst Lubitsch, klasycznie w muzykalno – czarno – białym klimacie do spółki z Maurice Chevalier’ em, czyli A love Parade, tylko nie techno z odkurzaczem na plecach, ale klasyk wokal.

Z Dvd NN od F.F. z B.S. z niecodziennym zaczesem układanym we Wrocławiu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s