A co zrobisz?

ajrysz bwoy into Poland – ostatnie dni.  Może się wreszcie k*urwa do ciebie wybiorę.

Trochę Quality Time ostatnio, choć nie za każdym razem był bardzo quality, potrzebuję chyba więcej, więcej go i to ze znakiem jakości Q.  Pozwól, że opowiem ci o znajomości… he, he

Właśnie trwa końcówka pierwszej połowy spotkania drużyny grającej w stylu Sonny’ego Chiba w Streetfighterze, z drużyną spod znaku coffeeshopów. Akrobatyczny futbol z podejściem bardziej zaciętym niż kamikaze, jeśli chodzi o słabszą ze stron. Czyżby Japonia miała mieć dziś talent i fart jak Rafael Van Der Vaart?

Poszedłem do sklepu z chemią i kosmetykami, oraz parasolami, bo skończyło mnie się to i owo. Po drodze zagadnął mnie gość żeby mu kupić sałatkę. I co zrobiłem?

Chyba udziela mnie się coś, co można nazwać skurwiały*m syndromem osób, które pojechały do stolicy mieszkać, pracować, cokolwiek tam jeszcze i mają wszystkich “niekorzystnych” w szczerym poważaniu. (ooops napisałem to). Na szczęscie ten syndrom nie tyczy się wszystkich którzy pojechali tamże[weźże se leżak]. Czyżby stołeczna wersja Sleepless in Seattle, poprzedzona Warsaw avaiable ? Napisałem też jeszcze jedną rzecz jak gadałem z T. ale tego cytatu oszczędzę co niektórym (słownik FF+ WP).

A ty co zrobisz? To co wszyscy robią?

Boli mnie trochę płat czołowy.

Już przestaje…

Prawie zawsze a drugi dzień sam się sobie podobam.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s