Generation Berlinale – festiwalu dzień ostatni

Ostatni dzień festiwalu upłynął pod szyldem cylku – Generation.

Electrick Children

Mormoni z Las Vegas i squatujący muzycy. Wszystko połączone z historią poczęcia za pomocą  kasety magnetofonowej. Świetna reżyseria, super soundtrack. Polecam. Zdecydowanie jeden z lepszych tego dnia, jeśli nie najlepszy.

Snackbar

Holenderski paradokumentalny film z elementami reality show. Historia skupia się w okół snackbaru i wystawających pod nim młodych ludzi. Trzeba sie trochę przemóc na początku filmu do oglądania. Historia wciąga, ale powoli, momentami za wolno.

Una Noche

To historia tej nocy, podczas której trójka młodych ludzi postanowiła uciec z Kuby do Miami. Co  działo się przed, w trakcie i po zostało znakomice przedstawione w filmie, który spełni wymagania nawet wybrednych widzów.

Magi I Luften

Czyli love is in the air, duński musical, w którym spotkać możemy duńskie gwiazdy pop i ich namiastki, zakochanych młodzieńców i dziewczynę pragnąca defloracji. Wszystko bardziej kolorowe, wulgarne i śpiewane niż jakikolwiek współczesny teenee-musical. Momentami nudzi. Są tez momenty, w których film błyszczy.

Ostatnim Seansem tego Festiwalu dla mnie były nagrodzone filmy krótkometrażowe.

Formentera, szczyt G8 i porzucone noworodki (Berlinale – dzień przedostatni)

Magyarország

The Venue – Haus der Berliner Festspiele – trochę ciasno, chociaż sala duża. Nawet jeśli wejdziesz na salę z napojem, to za chwilę z nim wyjdziesz.

The movie(s) – Węgierskie filmy krótkometrażowe nie należą do najbardziej znanych, według jednego z reżyserów filmów zebranych do kupy pod tytułem Magyarország, nie należą też one do najpiękniejszych,  a tak na prawde są brzydkie. Ja patrząc z perspektywy widza mogę to tylko potwierdzić. Mój ulubiony segement to ten z kolorową animowaną czołówką i super napisami końcowymi.

 

Formentera

Jakoś mam słabośc do filmów z S. Timoteo. Formentera jest bardzo bliska doskonałości, dzieli ją od niej tylko tyle, ile filmową wyspę od Ibizy – czyli są praktycznie bardzo blisko.

 

Diaz

Świetny, wchodzący pod skórę na wiekszą część seansu film. Pokazuje nam co potrafi włoska policja, i jak jest ona w stanie rozprawić się z nieposłusznymi uczestnikami demonstracji Anty – G8. Wiele scen pełnych graficznej przemocy, w których można zobaczyć udoskonalone metody działania Milicji Obywatelskiej. Włoskie “ścieżki zdrowia” to nie najstraszniejsza rzecz jaka zobacyzmy w tym filmie. Zasłużone trzecie miejsce w plebiscycie publiczności.

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Rosyjscy mundurowi i masowa produkcja komercjnych dokumentów o filipińskich slumsach – Berlinale Tag 7 und 8

The Conwoy

The Venue – Colosseum – bardzo lubimy to kino.

The Movie – Rosyjski akcent na Berlinale, szorstki, mocny film, z kamienną twarzą odtwórcy głównej postaci. Gra aktorska świetna, fabuła na pewno bardziej wciągająca niż w przypadku także pokazywanego na festiwalu “Haywire”. Momentami miałem wrażenie, że oglądam połączenie Pulp Fiction ze starym dobrym kinem Pasikowskiego.

Ang Babae sa Septic Tank

The Venue – Cubix again

The Movie – jak wiadomo ze wszystkeigo można zrobić produkt, więc nie powinien dziwić fatk, że niskobudżetowe dokumenty o filipińskich slumsach mogą stać się festiwalowym produktem na skalę masową. Nic dziwnego też, w tym że mieszkańcy slumsów nie widzą nic niecodziennego w obecności kilkuosobowej ekipy filmowej biegającej dookoła i szukającej materiału na kolejny film o biedzie. Właśnie z tego zjawiska szydzi i obnaża jego niedorzeczność film ze stajni Martinez Rivera Films. Oczywiście nie brakuje w tym wszytkim znakomitego poczucia humoru. Można zaryzykować stwierdzenie, że The Woman in the Septic Tank to swego rodzaju “Scary movie” lub “Naked Weapon” niskobudżetowych dokumentów traktujących o biedzie w filipińskich slumsach.

This slideshow requires JavaScript.