Fred

I re-watched The Hammer by accident and added That Man Bolt to complete the set. The new movie was actually a positive surprise. Fred Williamson will always be one of the best.

Generation Berlinale – festiwalu dzień ostatni

Ostatni dzień festiwalu upłynął pod szyldem cylku – Generation.

Electrick Children

Mormoni z Las Vegas i squatujący muzycy. Wszystko połączone z historią poczęcia za pomocą  kasety magnetofonowej. Świetna reżyseria, super soundtrack. Polecam. Zdecydowanie jeden z lepszych tego dnia, jeśli nie najlepszy.

Snackbar

Holenderski paradokumentalny film z elementami reality show. Historia skupia się w okół snackbaru i wystawających pod nim młodych ludzi. Trzeba sie trochę przemóc na początku filmu do oglądania. Historia wciąga, ale powoli, momentami za wolno.

Una Noche

To historia tej nocy, podczas której trójka młodych ludzi postanowiła uciec z Kuby do Miami. Co  działo się przed, w trakcie i po zostało znakomice przedstawione w filmie, który spełni wymagania nawet wybrednych widzów.

Magi I Luften

Czyli love is in the air, duński musical, w którym spotkać możemy duńskie gwiazdy pop i ich namiastki, zakochanych młodzieńców i dziewczynę pragnąca defloracji. Wszystko bardziej kolorowe, wulgarne i śpiewane niż jakikolwiek współczesny teenee-musical. Momentami nudzi. Są tez momenty, w których film błyszczy.

Ostatnim Seansem tego Festiwalu dla mnie były nagrodzone filmy krótkometrażowe.

Rosyjscy mundurowi i masowa produkcja komercjnych dokumentów o filipińskich slumsach – Berlinale Tag 7 und 8

The Conwoy

The Venue – Colosseum – bardzo lubimy to kino.

The Movie – Rosyjski akcent na Berlinale, szorstki, mocny film, z kamienną twarzą odtwórcy głównej postaci. Gra aktorska świetna, fabuła na pewno bardziej wciągająca niż w przypadku także pokazywanego na festiwalu “Haywire”. Momentami miałem wrażenie, że oglądam połączenie Pulp Fiction ze starym dobrym kinem Pasikowskiego.

Ang Babae sa Septic Tank

The Venue – Cubix again

The Movie – jak wiadomo ze wszystkeigo można zrobić produkt, więc nie powinien dziwić fatk, że niskobudżetowe dokumenty o filipińskich slumsach mogą stać się festiwalowym produktem na skalę masową. Nic dziwnego też, w tym że mieszkańcy slumsów nie widzą nic niecodziennego w obecności kilkuosobowej ekipy filmowej biegającej dookoła i szukającej materiału na kolejny film o biedzie. Właśnie z tego zjawiska szydzi i obnaża jego niedorzeczność film ze stajni Martinez Rivera Films. Oczywiście nie brakuje w tym wszytkim znakomitego poczucia humoru. Można zaryzykować stwierdzenie, że The Woman in the Septic Tank to swego rodzaju “Scary movie” lub “Naked Weapon” niskobudżetowych dokumentów traktujących o biedzie w filipińskich slumsach.

This slideshow requires JavaScript.