Kung Fu elliot (2014)

Real or not it is well filmmaking.

Showing the only martial art action hero that Canada would have had / has was quite a task that climaxed in what can be seen at the end of the film.

I tried to find any pure Canadian action heroes, but no success.

Looks like believing in what  Jaret BELlIVEau and Matthev Bauckman are showing us is the option.

kung-fu-elliot-poster

Advertisements

Tonight’s the night.

Dotarła do mnie dziś paczka z Yerbą, niestety w sklepie nie mieli Cachamate w saszetkach, przed następnym zamówieniem powinni już sprowadzić – chyba, że czas zaopatrzyć cię w bombillę i 0,5 kg ? Pomyśl o tym chłopaku.  Z nowych rzeczy dostałem Selectę, przyznać muszę, że się nie zawiodłem, smak przyjemny działanie też obiecujące – I am delighted.

Miałem niedawno zacząć oglądać filmy z samolotami, ale wygląda na to, że zacznę dziś. Miałem dziś kupić buty do uniformu, ale wygląda na to, że kupie w poniedziałek. Miałem dziś nadrobić braki w garderobie, ale wygląda na to, że nadrobię w przyszłym tygodniu. Tak przyszły tydzień będzie pełen atrakcji, załatwianie,  kupowanie, codziennie basen (call me Notch Johnson, you son of the beach).

Obejrzałem dziś ostatni odcinek trzeciego sezonu Dextera, i chcę ten serial oglądać dalej.  Tonight is the night.

Muszę przyznać, że całkiem fajnie wyszło rozpoczynanie pierwszych 2óch sezonów w ten sposób:

S01

Tonight’s the night. And it’s going to happen again and again. It has to happen.

S02

Tonight’s the night. And it’s going to happen again, and again. Has to happen. It’s not what I want. But what I want doesn’t matter. This is the only way I know how to survive. I’m coiled and ready to strike.

Ciekawe jak to wygląda w pierwowzorze Jeffa Lindsaya? Kolejny powód by się z nim zapoznać.

A tak przy okazji, to strzeliło mi już ponad 3 lata na WP, congratulations!

ZDiTM zaskakuje mnie

Gdy po ponad ośmiu godzinach wysiadłem z TLK na PKP przyszła pora by wsiąść w ZDiTM, nadszedł czas by kupić bilet komunikacji miejskiej, szukam automatu, szukam, bo chcę sobie kupić bilet całodobowy… Niestety to nie KRK, więc znalazłem tylko stary żółty automat na bilon. Na domiar złego w autobusach i tramwajach automatów za dużo nie ma, a jeśli już są to tylko na bilon…

Autobusy od A do F, przyśpieszone, na szczęście dobre imię Szczecina uratował kiosk, w którym można było kupić bilet całodobowy (co w KRK jest rzadkością).  Nocleg w cenie lekko wygórowanej moim zdaniem, jak za standard robotniczy. Dbając o komfort swoich gości “hotel” udostępnia internet w cenie 8 pln za dobę – śmiech na sali. Na szczęście w pokojach o podwyższonym standardzie internet jest już wliczony w cenę (moim pokojem był pokój bez podwyższenia).

W Szczecinie Ło*ny nie spotkałem, połaziłem natomiast trochę po centrum, nadal nie wiem co tak słodko pachniało…? Zobaczyłem Zamek, w którym miał odbyć się jakiś dziwny seans, ale się nie odbył z moim udziałem. Zobaczyłem maszt wbity w ziemię niczym dublińska szpila. Punkt kulminacyjny, czyli najważniejsze pół godziny w tym całym ambarasie poszło całkiem dobrze. Teraz tylko nie dać ciała za drugim razem. Osoby w TLK średnio, jeden rzeźnik-wykrawacz-informatyk oraz jeden gość co pracuje sobie w WWa i chwali się, że widział głowę przejechaną przez autobus i oko, które zostało w kloszu reflektora – strasznie działał mi na nerwy, na szczęście szybko wysiadł razem ze swoją publiką…

Druga szybka podróż tego tygodnia, to Syreni Gród, w którym podoba mi się Śródmieście (ale nie jestem z WW*a jak WW*o). Do stolicy wziąłem F.  – szybciej i sprawniej niż publicznym transportem. Po drodze uzupełniłem w niej płyn do spryskiwaczy. Dotarłem na miejsce i jeszcze przed  szkoleniem, chciałem kupić bilet, ale lokal pod Zachęta był jeszcze zamknięty. Na kursie / szkoleniu, nawet interesująco, poznałem tą panią, której napisy często czytam w kinie. Po szkoleniu  powrót S7ką, ale przedtem jeszcze szybko po bilet na PO*E. Na S7 prawie pusto,  zasypało trochę, dzięki czemu spędziłem parę chwil odkopując mój samochód przed odjazdem, za sprawą drogi szybkiego ruchu dotarłem do domu w miarę szybko , oczywiście czyniąc dobro zanim na nią wjechałem.

Muszę jeszcze przypomnieć sobie dlaczego nie lubię… …a już pamiętam.

The Hoarding thing

Kiedyś w 304a, na 14″ TV oglądaliśmy reportaż na TVPinfo, wtedy chyba jeszcze TVP3, jak pewną panią eksmitowała straż miejska, drzwi blokowały śmieci, a po ścianie biegały karaluchy…

Teraz w dwóch amerykańskich stacjach lecą dwa konkurencyjne reality-show, choć może to Doku-soap, na pewno to programy telewizyjne traktujące temat disposophobii. Kompulsywne zbieractwo zdobyło popularność, na tyle by w jednym tygodniu temat podjęły dwa seriale. Najpierw w zeszłą środę na Comedy Central poleciał odcinek South Parku “Insheeption”, potem w czwartek wieczorem (czasu amerykańskiego) poleciał premierowy odcinek CSI, w którym to pani będąca hoarderką poziomu piątego zapomniała o swojej nieżywej córce. Na szczęście The Big Bang Theory nie poszło też w sukurs wszystkim fanom seriali będącym kandydatami na kompulsywnych zbieraczy.

Kiedyś w 307 widziałem porozwalane pudełka po pizzy, hoarding level 1?

Przejście od Mazurka do Poloneza

Przejście od Mazurka do Poloneza, walce i Filharmonia Narodowa, czyli drugi etap XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F. Ch. Wszytko transmituje TVPK i to w DD 5.1 – niestety mam tylko telewizor stereo. Chociaż muszę przyznać, iż wcześniej wymienione przejście kojarzy mnie się co najmniej dwuznacznie, whatever…  Kiedy inni jarają się skokami polskich skoczków, mnie interesują występy polskich pianistów, jak na razie nie zawodzą.

Równolegle do drugiego etapu XVI M.K.P. odbywa się WFF, na którym planowałem być ( przynajmniej przez 3 dni), ale niestety wyszło inaczej, rok temu było tak samo z Dwoma Brzegami, a w tym już je zaliczyłem, więc może w przyszłym roku. Chociaż jeśli spojrzeć na przykład mojego wybierania się na ENH…

Obejrzałem najnowsze odcinki czwartkowych amerykańskich seriali, w poniedziałek premiera kolejnego sezonu Pscyh, więc zacieram już ręce. Kończę drugi sezon Miami Vice, powtórkowo, ale lubię więc oglądam, i oczywiście skończyłem drugą serię Hung.

Jeśli podczas seksu oralnego pomagasz sobie nosem to jest to już seks nazalno-oralny. Jeśli ktoś wpycha ci coś do nosa i każe jeszcze za to płacić, to jak to się nazywa?