Te przeprowadzki

Po pierwsze prawie symultaniczna przeprowadzka mieszkaniowa z duńska ekipą z opolskiego. Ja zamieniłem kamieniczny trueschool z klimatem, na  blokowy skandynawsko umeblowany przejściowy (nie przechodni, przejściowy bo na okres przejściowy) pokój, z niewielką kuchnią i niewielką łazienką, metraż mieszkania trochę większy od mojego poprzedniego pokoju, ale przynajmniej lepiej zadbane mieszkanko.

Po drugie przeprowadzka w zakładzie pracy, z piętra wyżej na piętro niżej, trochę oświetlenie daje po gałkach ocznych ale pewnie się mój ćwierćwieczny organizm przystosuje do nowo-zastałych warunków. Generalnie na plus.

Ciekawe jak tam na wyspie wam przeprowadzka poszła.

Niebawem nowości ze świata KFF, długich weekendów, zapracowanych Polaków na irlandzkiej ziemi, and many many more.

Stay Tuned

; )

Czasem jak K. gubie się w…

Dżoging, przerwa na faje dla pani, dwa głębsze wdechy i mijam tą panią, mijam radiowóz co jedzie prędkością patrolową, a kiedyś jedzie za mną lodówa z prędkością równej mojej przez cały bulwar (to dopiero bezpieczne miasto).

Święta i ze świąt powrót, integracja, a rano wydarzenie, po którym z balkonu widzę żałobę narodową. Potem fala wydarzeń, w tym oburzenie tych co pracują na polu, choć rolnikami nie są.

Przeprowadzki nadszedł czas, więc po zmontowaniu ekipy, umówić się na podpisanie umowy należy. Po umówieniu należy, się spotkać i podpisać. Chyba, że w ekipie znajdą się mordoklejki i musisz szukać od nowa. I znajdziesz ale drożej, i nie na stałe (choć to plus, bo lubię ładnie mieszkać, a tam nie jest idealnie – tak trudno mi dogodzić – choć jest ładniej niż teraz). Do tego depozyt, rujnujący mój nisky budżet bez dziury, ale jak jedziesz po finansowej bandzie to może być risky, i bez dobrej lichwy się nie obejdzie – gdzie te lichwiarki, ach gdzie (a dokładniej gdzie ta jedna jest). Nikt przecież nie powiedział, że będzie łatwo, a świat nie zapłacze gdy się poddasz. Może rada z migającego mi teraz okna komunikatora korzystającego ze  znanego wszystkim Polakom protokołu:

J**** :: 01:37:00 / S 01:39:54
szukaj lepszej a narazie klap bide

J**** :: 01:37:27 / S 01:40:19
misiek tez zaczynal od guwna a teraz masuje lachony

Generalnie, znowu chce wszystko na raz chyba, albo po prostu gubię się? Zważ na  dwie zawsze aktualne rady promotora: Cherchez la femme + za szeroko Pan jedzie.

albo po prostu gubię się?

Jeśli jest nie tak jak chcesz, to musisz zrobić żeby było jak chcesz.

Kończcie flaszke i do domu, bo za oknem tylko nocny już coraz rzadziej jeździ.

Grzebcie w wyprzedażach jeśli możecie, bo znaleźć coś można.
Niebawem więcej ze świata TiwiMena i KaeFeFu.

Przez te święta

Trzy filmy (zaledwie) w trakcie świąt, wykupiony został Cinema*x bo jeden miesiąc dwóch kanałów  = 3  x 1 film VOD , wiadomo czysty zysk.

Na platformie po pierwsze The International, który miejscami się podobał, z normalnym zakończeniem bez zbędnej pompy. Do tego Arka Noego w USA ale nie śpiewa tylko płynie, by niczym samolot w Pentago*n przypierdolić w kongres.

A na privie, Przerwane objęcia, i tak powiem, zacznę robić to z paniami, które mi pomagają, bądź którym ja pomogę, to samo, co ten pan z ta panią co mu pomogła.

3cia i 4ta Agrafka

Trzeci dzień irlandzkiej projekcji filmowej, gdzie film z D.D. Lewisem, po obejrzeniu którego wiem już jak dotarł ze złamaną nogą z kopalni do miasta , w There will be blood. Koleżanka z rzędu, drugorzędnie nawiązywała tyko kontakt wzrokowy. Ja nie wiem tylko czemu mam wrażenie, że te wszystkie filmy gdzieś widziałem, deja – vu ?

Czwartego dnia, dwa filmy, Widow’s Peak, z punch’em na końcu. I jak na razie najnudniejszy film festiwalu, czyli Circle of friends. Nadstawiwszy ucha trochę usłyszałem z biografii koleżanki z rzędu, trochę nawet podobna do mojej. Ja nie wiem tylko czemu mam wrażenie, że te wszystkie filmy gdzieś widziałem, deja – vu ?