Flesh 4 Frankenstein, Blood 4 Dracula, movies 4 me

Z 7 zaplanowanych na Halloweenowy wieczór filmów, wcisnąłem tylko 4 ( to i tak więcej niż połowa).

Dwa filmy P. Morrisseya z niesamowitymi występami Udo Kier’a, nie dość że mnie rozbawiły to nawet mnie wcale nie wynudziły. The blood of these whor*es is killing me, I just want my coffin back. Frankenstein w wersji Warholowskiej zaskoczył efektami specjalnymi i rekwizytami.

What’s in the basket? Frank Henenlotter ma fantazję i wiklinowy koszyk, w drugiej części koszyka już nie jest tak jak w pierwszej, w trzeciej jest bardziej familijnie, ale po drugim koszyku trzeciego nie chciałem już oglądać.

 

 

 

This slideshow requires JavaScript.

 

Advertisements

w 6tym tygodniu

Jeszcze w 6tym tygodniu roku, jeszcze przed Krakowem.

ciekawe podejście do tematu, dobra reżyseria.

A potem jeszcze sequel, który pierwszej części nawet nie dorównał (typowe, choć bywają wyjątki od tej zasady):

Pani Miniver i inni

mrs miniver Mrs. Miniver, czyli jak wspomniał ostatnio w wywiadzie Q.T., arcydzieło amerykańskiej propagandy według G*ebbelsa.  Dla mnie, podobnie jak  J*d S*ß, jest to kawał dobrego filmu (choć uwidaczniają się momentami postulaty partii w J.S. aż za bardzo).

lapt Każda rzecz spod ręki H. Miyazaki, którą widziałem to po prostu mistrzowski kawałek animacji. Mimo nieładnie brzmiącej po hiszpańsku jednej  z wersji tytułów, ogląda się to niesamowicie. Takich rzeczy nie robi teraz Pixar ( i chyba nigdy nie zrobi).

Ponieważ załączyłem sobie Cinem*x na jeden m-sc, to korzystam póki mogę, i oto jedne z pierwszych flicków tego miesiąca:

mcabe

everbd