Whatever works

Woody A. z poczuciem humoru w stylu Kitan*o – Szymbor*ska, czyli “Był kiedyś rolnik w Neapolu, który zasadził chuja w polu…”  To nas śmieszy, ale niekoniecznie podnieca, Whatever works. Trochę mi przypominał Anything else ten film, ale to nie jego wada.

Malik idzie do więzienia (ale nie w pierd*olonym Bombaju) tam rozpoczyna karierę od sprzątania, oczywiście bez poświęcenia innych się nie obędzie, i jak to w świecie bywa, dostaje potem większą celę, wyposaża ją w “kino domowe”, a potem inne atrakcje. Czyli wszystko o czym każdy młody człowiek w kapitalizmie marzy.  Prorok bardzo dobrym filmem jest. Powiem to ja i powie to też K. kiedy go obejrzy.

Mało – ekranowo też się dzieje trochę:

Ernst Lubitsch, klasycznie w muzykalno – czarno – białym klimacie do spółki z Maurice Chevalier’ em, czyli A love Parade, tylko nie techno z odkurzaczem na plecach, ale klasyk wokal.

Z Dvd NN od F.F. z B.S. z niecodziennym zaczesem układanym we Wrocławiu.

Advertisements

kino

Wybrałem się wreszcie do kina.

Wojna Polsko ruska

Wojna polsko – ruska, choć książki nie czytałem, to musze przyznać że podobało mnie się, duży ładunek emocjonalny, troche ironii, trochę humoru (a może to tyko według mnie było śmieszne) – generalnie film poczciwy.

t4slvtn

czwarty terminator i chyba ostatni, choć kto wie, oprócz efektów to nie ma tu nic, czego nie znajdziemy w innych ameryckich filmach. Co prawda nie jest to taka porażka jak T3, ale fabułą też nie błysczy. Efekty na duży plus. Gościnnie pojaiwa się Common, mówi that’s beautiful, i trochę se postrzelał. Jest też Arnold – bo przeciez niebawem go wyślą, ażeby pojawił się w pierwszej części.

Już Guyowo – domowo potem:

ls2sbls

rvlvr2