Powietrze i Styl

Przed snem trochę TV (bo jak nie mam to nie oglądam, a jak mam to oglądam). Jakaś powtórka YOZ’a na Eurosporcie, a w nim reportaż z Powietrza i stylu 2008 w Insbrucku. Zapragnąłem znowu być mistrzem snowboardu, albo chociaż w miarę normalnie jeździć. Tak w ogóle to chciałem obejrzeć posłańca śmierci z Bronsonem, ale co chwilę reklamy. Po drugiej przerwie zwątpiłem (w trakcie pierwszej jeść robiłem sobie) i znalazłem się na Eurosporcie (kup mi ntv i 52″). Przy okazji kontaktu z dawno niewidzianą telewizją zauważyłem że leci 3cia seria serialu o Goebbelsie i kolegach. Niestety w czwartki, więc nie wiadomo czy się załapie. Tu przychodzi z pomocą internet. Ukradnę (jakby powiedzieli ludzie z AGM) sobie parę odcinków. I tu was mam AGM, wcale nie ukradnę, bo iTVP udostępnia za free wszystkie odcinki, naturalnie jakiś tam czas po emisji.

gondolki devoiRe…

trochę przed 7dmą Nokija dryń dryń i jeszcze raz dryń dryń, start około 10tej, stalowe magnolie ( w sumie to liczba pojedyncza, czyli singular[is]), potem jeszcze jakiś pasaż i meble ze Skandynawii, symultanicznie do tego pstryk pstryk, potem dusze – pozostali symultanicznie real, poduszony, 12 razy 17tka, bo około godziny bo był zapier… znaczy dużo ludzi było. Na schodach niby ustawka – ciekawe co z tego będzie? Następnie, zmagania z osobistym domowym, 4rech Wałęsów, spotkaniowo – sympatycznie, i do siebie. “ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie” i pozostałe 21, jedna ścieżka i zapominam*. Teraz jeszcze Dirty Dozen i pozostałe 3 części, zobaczymy czy Babe Buchinsky będzie przypominał choć trochę J.Wladislawa w nowej wersji Quel maledetto treno blindato. (Nie bijemy przyszłego męża w głowę u góry, i się z niego nie śmiejemy nadmiernie w towarzystwie!)

_______________________
*patrz poprzedni wpis

Ja tu tylko focę…

Dwugodzinny spacer po okolicy z aparatem, który jest w fazie testów. Mam nadzieję, że podołam powierzonemu mi zadaniu – jakże mogłoby być inaczej Soulsister. Pewności siebie nabiorę na pewno w miarę zbliżania sie terminu wykonania zadania, bo nie ma zadania, które by było nie do wykonania. Prędzej skonam niż nie wykonam (takie nastawienie lepsze; wypierdalam rymy jak do kibla kipy). Dziękuję też za zaproszenie, które było dla mnie wielką, zaskakującą niespodzianką : p , i z którego sie oczywiście niezmiernie cieszę. Nie ma to jak czasem jeść spaghetti przez 2 i pół godziny, jak jest dobre to czemu nie.

OUIW