Lá ‘le Pádraig

Dzień św. Patryka. Zielono mi w Agrafce, która mieści się w YMCA.  Na pierwszy ogień ponownie Głód, tym razem nie zgubiłem i  nie zjadłem biletu, bo byłem głodny. W przerwie irlandzkie tańce z zielonym ekranem w tle, pani skakała w twardych baletkach w tempie 6/8 niczym biboje, rispekt. Potem  mimo tego, że już wieczór Śniadanie na Plutonie (śniadanie jem na kolacje, jak mówił wiesz kto). Chyba już kiedyś go widziałem (?)

To, że święto z zielonym piwem, to nie znaczy, że nie możesz mieć Weltschmerz’u w ojczyźnie S.P., albo że nie strzeli ci chłodnica lub też samochód do niej samej.