The impossible aftershock

The gory and a bit trashy Aftershock is a middle budget entertaining movie, the scenes had been shot with a small scale (like in S.Fuller’s The big Red One for instance), what helped to avoid to many CGI.

The Impossible on the other hand is a serious film that recreates the events from 2004 when a tsunami hit Thailand. Large scale disaster and disaster aftermath shots are really impressive.

 

MMA w teatrze – Berlinale Tag 6

Haywire.

The Venue – Berlinale Palast zostaje corocznie przemieniony z Teatru przy Potsdamer Plazt w centrum wydarzeń festiwalowych. Ponieważ sala ma budowe teatru (bo tak na prawde jest teatrem) to mamy widzów poukładanych na poziomych lożach. Im wyżej tym niewygodniej sie ogląda, dlatego zawsze w takich miejscach wybieram parkiet (wyjdź na parkiet tancuj tancuj). Niestety system rezerwacji wybrał za mnie mniej pożądane miejsce pod sufitem. Pojemność sali przeogromna.

The movie – trailer filmu obiecuje nam dynamiczne, mocne sceny walki i gwiazdorską obsadę. Sceny wali dostajemy takie jakich się spodziewamy – mocne, szybkie, powalające. Dostajemy też w filmie gwiazdorską obsadę – fajnie jest na przykład zobaczyć jak M. Fassbender dostaje wciry i walczy. Jednakże prócz tego film nie ma nam nic dodatkowego do zaoferowania. Momentami miałem wrażenie, że oglądam film w stylu “Nude nuns with big guns” , były też chwile kiedy kleiły mi się oczy, były też  takie momenty że miałem odczucia jakbym ogladał Seagal-o-exploitation. Storyline w filmie żadna.

Spodziewałem się po tym filmie znakomitego kina akcji, w którym jak za starych dobrych czasów gwiazdy grają drugoplanowe role, a główną bohaterkę gra mało znana, ale za to znakomita aktorka.

Dostałem dobre sceny walki z przerwami na słabe dialogi i zwlaniającą tempo filmy story line. Poszczególne elementy filmu były świetne, niestety Haywire zawodzi zupełnie jako całość.

Cinestar+

X-men pierwsza klasa, to pierwszy film z Xmenami, który obejrzałem i nie żałuję.

Beginners – M. Laurent, E. McG*regor i nie do końca wesoła historia.

Fast Five – dwie godziny bezmózgiej, umięsnionej, piersiastej  ganianiny po mieście nad, którym Hesus rozkłada ręce. Nie było tka źle, lepszy niż poprzednia część.

Hangover part 2 – jak w polskiej wersji tytułu, Kac Vegas w Bangkoku.

Kilka dni urlopu, urozmaiconych kinem.

This slideshow requires JavaScript.

 

Some Box-office-shi*t

Trochę boksofisowych filmów, trochę już zleżałych. Kick-ass ma klimat, prze całe 3 minuty z około 90-ciu, trochę mordobicia, postacie nawet fajne – choć biorąc pod uwagę to, że jest to ekranizacja komiksu… – ujdzie(5/10). J. Carre*y i Ewan McG*regor homoszą się we francuskim filmie, czy ten film byłby inny niż jest gdyby para głównych bohaterów była straight? Spodziewałem się czegoś lepszego…

Co do kina

Drugi raz E. McGregor, gra w tym roku dziennikarza-pisarza, w tym przypadku jest jednak dużo weselej, niż za pierwszym razem. Telepatia prawie jak w Scanners u D. Cronenberga, tylko że bez eksplodujących głów. Kupa śmiechu na sali.

Poza tym daw razy z Dżordżem Klunejem, tylko trochę innym niż ten z wąsami (jeden bilet zabrany przez kasjera – W. Allen).