Te seanse, te filmy, te seriale

Poniedziałek, tani w jednym z kin studyjnych, a tam:

przedostatni seans z cyklu przedfestiwalowych, kilka shortów znanych filmowców:

SSAKI | SSAKI
reż Roman Polański, Polska 1962, 10’

LA SOUFRIÉRE (CZEKANIE NA KATASTROFĘ)
| LA SOUFRIÉRE (WARTEN AUF EINE UNAUSWEICHLICHE KATASTROPHE)
reż. Werner Herzog, RFN 1977, 30’

A SENSE OF HISTORY
reż. Mike Leigh, Wielka Brytania 1992, 25’

LISTENING
reż. Kenneth Branagh, Wielka Brytania 2002, 23’

UPADEK DOMU USHERÓW | ZÁNIK DOMU USHERU
reż. Jan Švankmajer, Czechosłowacja 1981, 15’

cytowane stąd

Mój faworyt to Poczucie historii, z zabawną historią, która podchodzi pod moje poczucie humoru. Na ostatnim miejscu z całej selekcji ustawiam film czeski, a dokładniej czechosłowacki, który nic poza techniką mi nie zaoferował, w sumie to chciałem w jego trakcie wyjść, bo zaraz zaczynał się następny seans, ale na szczęście seans, na który nałożył się ten z dokumentami był w tej samej sali, więc nic nie straciłem nie wychodząc.

Filmem następnym była Mistyfikacja, który jak na polski film trzyma poziom, w którym niczym Nat King C.  i Natalie w jednym kawałku, występuje Jerzy S. z synem. Uśmiałem się trochę, końcowy tekst “za twój charakter odznaczam cię Złotym Krzyżem Zasługi Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej” po prostu siadł jak powinien. Tekst dobry do tego stopnia, że kiedy znajdzie się w statusie komunikatora, niektóre kontakty pytają się czy to dla nich ten krzyż,  jeden z kontaktów na pewno zasłużył, nad tym drugim bym się zastanowił, bo nawet najlepsze zasługi można łatwo przyćmić czymś innym.

W piątek odwiedziłem kiniarnię, gdzie leciał film, którego główna bohaterka wyglądała prawie jak A. momentami. An education, którego polski tytuł jest trochę inny, dało się oglądać, nawet nie był taki zły jak się spodziewałem, że będzie.

Na mniejszym ekranie, w tym tygodniu poszło:

Monte Carlo, Ernsta Lubitscha, z 1930, trochę zabawne, trochę głupkowate, ale całkiem wdzięczne.
Obejrzałem wreszcie Point Blank z Lee Marvinem, który kilkakrotnie przeleciał mi przed nosem na TCM.

Film o Larrym Gopniku też udało mi się zobaczyć, wydaje mnie się on być nawet trochę lepszy niż Burn after Reading.

Widziałem też film o palaczach, Smokers.

Ostatni w tym tygodni był film H.G. Clouzot Les Diaboliques, który dużo lepszy od remaku z Madonną.

Sezon 14ty South Parku rozpoczęty już dawno, ostatni odcinek, z followupami do filmów gansta – mafia, traktuje o uzależnieniu od MJ i KFC.  W sobotę czyli wczoraj (choć WP pokazuje, że jeszcze dziś)  nadrobiłem też zaległości z improwizowanej telenoweli puszczanej na TV4, i ta piosenka, która wdarła mi się do głowy (najpierw pisemnie opisowo), idzie tak:  “O Kenie Kenie Kenie…” i coś ciężko sobie wybić ją  z głowy, jak jeszcze jedną kwestie z nią powiązaną, czas żeby rozum wziął górę nad… (chyba nawet wziął jakiś czas temu) a za hipokryzję nawet w święta jak i w dni powszednie dziękuję, nie biorę.

o przepraszam, miał być tylko tego-tygodniowy zbiorczy post filmowo – serialowy.


KRK 3

Kraków po raz kolejny. Najpierw mały scouting terenu, rekonesans, trochę daleko od szosy to 41c, ale znalazłem. Pierwszy interwiu spuentowany  pozytywną krytyką Bastardi Senza Gloria przy antyfance przemocy w filmie i wcześniej wymienionego filmu. Telefony rozdzwoniły się, nie byłem co prawda rozszarpywany ale zostałem dzień dłużej bo doszła kolejna rozmowa, jeden telefon został nieodebrany.  W nagrodę po poniedziałkowym przesłuchaniu seans w  K.P.B. . Wszystko co kocham okazało się kochanym filmem, z paroma może kiczowatymi scenami typu wbiegnięcie na waleta do wody z flagą niczym komunistyczny front. Wrażenia pozytywne, ta scena miłosno – plażowa wcale taka nie jest jak mówili, jest dobra, ale Andrei Arnold jeszcze nie dorównuje. Następny dzień, następna rozmowa,  tym razem grupowa i chyba do mnie dzwonili, ale nie odebrałem, i potem już nie dzwonili, ich strata. Następny dzień, następny film, Nine takie sobie, mój faworyt Be Italian.  Następny dzień, następny krok, obejrzałem dwa pokoje ( jeden jeszcze dnia poprzedniego), po przyjeździe i przemyśleniu sprawy obydwu panom podziękowałem. Powrót też ciekawy, chociaż P. nie zadzwoniła ani razu, chyba już w ogóle nie będzie dzwonić (o  tym później), to zadzwonił Pan, którego nie odebrałem wcześniej, porozmawialiśmy sobie w dwóch językach na jeden temat, co zaowocowało zaproszeniem na kolejny interwiu. I przyjechałem do domu.

Dostałem odpowiedź pozytywną z jednej kwalifikacji, więc już coś jest, idę jeszcze na jedną rozmowę w poniedziałek, bo to może być oferta topowa jak na razie.

Potwierdzają się informacje, stwierdzenia i hipotezy napływające symultanicznie od  A. T. i J. Choć chyba nie należę do 2/3 rodzaju, w którym są bydlaki typu you bitch i jeszcze jej nawrzucać. W sumie używając świadomości, można wszystkie zachowania i reakcje wytłumaczyć. Nie wszyscy jednak używają świadomości, a tylko charakteru. P. dajemy hold. Wyrozumiałość ponad wszystko, oczywiście system auto – obronny też.

Kraków kolejny raz już tej niedzieli.

Planuję jeszcze założyć blogspota, ale na pewno nie będzie to tematycznie podobne do ru*rzow*ej szafy.

Poza tym ukraiński pirat, który miał być oryginalny,  okazał się piratem, nie oszczędzaj zanadto na CDA.