The Man from U.N.C.L.E. (2015)

This was not a waste of time for sure,

simple plot, nice humor, great soundtrack, songs also well placed in the film (especially the truck – motorboat -love -scene with this song ).

Some CGI could be avoided, to much Berlin got artificially generated for my eye. They should learn from the German studios how to do it properly.

Also the KGB -Trabant had to much horsepower (more than a real-life one) in some scenes, could this vehicle take part in a John-Woo like chase scene – for sure. here’s the scene’s -anatomy guide.

just found a web quote:

So how do you turn a 26-horsepower Trabant into an action hero? To prepare the 601 for its role in The Man from UNCLE, the film’s stunt team replaced the original 0.6-litre two-cylinder engine with the screaming in-line four from a Suzuki Hayabusa motorbike – and in the process changed the driven wheels from front to rear. The result is a wickedly quick, tail-happy monster.

 

UNCLE_Alicia_2764x4096_INTL_master

Advertisements

Men of steel

The third Iron Man movie, is one of the not many films that keeps raising the bar every time a new part of the series comes out. For me it was much better than the Avengers movie.

Zack Snyder’s Superman seems to be a combination  of The Chronicle, Watchmen, 300 and The Dark Knight with few Battlestar Galactica homages, and believe me or not this combination is a great mixture.  WATCH IT IN IMAX 3D!

Whatever works

Woody A. z poczuciem humoru w stylu Kitan*o – Szymbor*ska, czyli “Był kiedyś rolnik w Neapolu, który zasadził chuja w polu…”  To nas śmieszy, ale niekoniecznie podnieca, Whatever works. Trochę mi przypominał Anything else ten film, ale to nie jego wada.

Malik idzie do więzienia (ale nie w pierd*olonym Bombaju) tam rozpoczyna karierę od sprzątania, oczywiście bez poświęcenia innych się nie obędzie, i jak to w świecie bywa, dostaje potem większą celę, wyposaża ją w “kino domowe”, a potem inne atrakcje. Czyli wszystko o czym każdy młody człowiek w kapitalizmie marzy.  Prorok bardzo dobrym filmem jest. Powiem to ja i powie to też K. kiedy go obejrzy.

Mało – ekranowo też się dzieje trochę:

Ernst Lubitsch, klasycznie w muzykalno – czarno – białym klimacie do spółki z Maurice Chevalier’ em, czyli A love Parade, tylko nie techno z odkurzaczem na plecach, ale klasyk wokal.

Z Dvd NN od F.F. z B.S. z niecodziennym zaczesem układanym we Wrocławiu.