Le Temple de Shaolin

Powtórka z rozrywki za pomocą mediamarktowego DVD.  Another Shaw Bros. Production.

Ladykillers

 Coenowski remake brytyjskiego klasyka z elementami blaxploitation + chiński remake japońskiego klasyka, który jednak wyszedł jak C*ty Wok.

Shaw Bros.

3 DVD wypuszczone przez niemieckie wydawnictwo, filmy zawierają oprócz znienawidzonego przeze mnie niemieckiego dubbingu, także oryginalną ścieżkę audio z angielskim napisami. Szkoda tylko, że nie każde wydanie mam poprawnie zsynchronizowane napisy.

Najsłabszym z trzech okazał się The Magic Blade a.k.a.Tien Ya Ming Yueh Dao.

Pod względem rozplanowania rozwoju akcji najlepszym okazał się Ma Wing Jing, a nagrodę w kategorii The Goriest Shaw Brothers Movie of the evening zdobywa Ren Pi Deng Long.

This slideshow requires JavaScript.

1000 oczu…

Pierwszy po powrocie do Niemiec i niestety ostatni w karierze film Fritza Langa – Die 1000 Augen des Dr. Mabuse – zrobił na mnie na prawdę duże wrażenie. Co prawda temat przerabiany już dwa razy przez samego F.L. ale tutaj mamy tylko szczątkowe nawiązania do samej osoby Dr. Mabuse.  Pojawia się też wątek nazistowski, a dokładniej mówiąc ponazistowskie pozostałości. Film godny uwagi.  Z filmografii F. L. zostało mi jeszcze kilka, więc to na pewno nie ostatnia niedziela z Fritzem.

W sobotę obejrzałem wreszcie do końca Ipman II, ciąg dalszy historii nauczyciela B. Lee, przyprawiony porządną porcją wire-fu – co nie każdemu może się podobać (mnie momentami średnio) – i zakończony pojawieniem się młodego szczypiora. Co jak co, ale chińskie produkcje potrafią być kur*wa czasami fragmentarycznie  strasznie kiczowate.

W ten powyjazdowy weekend, obejrzałem jeszcze Lesbian Vampire Killers – porównywalne do Shawn of the dead – choć tematyka trochę inna.

This slideshow requires JavaScript.

Sobota – Poniedziałek

Czym by była niedziela bez F. Langa ? Kolejną zwykła niedzielą, ale po kolei…

Sobota zaczęła się od animacji M. Oshii’ego, która pozytywnie mnie zaskoczyła. Lotnicy stacjonowali przez pewien czas gdzieś w Polsce, podejrzewam Warszawę bo czerwone tramwaje i jeszcze parę rzeczy wskazujących na to było (choć niekoniecznie to WWA). Trochę mi ten film przypominał Only angels have wings z Jean Arthur, ale tylko odrobinę. Druga w sobotniej kolejce była trzecia cześć trylogii Millenium, czyli Luftslottet som sprängdes, całkiem całkiem. Na koniec lipiec w październiku, czyli Im Juli z jak zawsze wiernym M. Bleibtreu. Bardzo fajne aktorki.

Niedziela zaczęła się od The Blue Gardenia, w której Nat King Cole przygrywał na kibordzie, a Anne Baxter odrobinę za dużo wypiła (był już podobny patent u F. Langa tylko, że nad morzem – co prawda duszenie to nie to samo co pogrzebacz w głowie, ale…). Potem już tylko Krótko i bezboleśnie zabił mnie Full time Killer.

Poniedziałek zakończyłem razem z NY I LUV U, choć bardziej przypadło mi do gustu Paris je t’aime. Najciekawsze story to epizod ze studniówką, historia z zielarką też fajna.

 

This slideshow requires JavaScript.

Milky Way

Dwa filmy wyprodukowane przez Milky Way i to nie jest wcale baton (btw bardzo fajna wizualnie WWW). Chyba jak na razie nie widziałem lepszego filmu spod reki Johnniego To niż Mad Detective. Bez użycia teleskopu obejrzałem dwa fragmenty drogi mlecznej:

PTU – policjanci toczący się ulicami, czyli trochę pulpowaty, trochę ciemny film, w którym wszystko i tak na koniec się łączy.

Breaking News – coś na temat wojny medialnej, władzy w mediach i gotowania.

Wszystko to w lekko kiczowatym, uznawanym czasem za bardzo klimatyczny – HK-Action-Movie – stylu.

This slideshow requires JavaScript.