Hitler aniołem

Hitler aniołem, anioł Hitlerem, to chyba nie ma większego znaczenia, bo przy takim poziomie gry aktorskiej jaki prezentuje Bruno Ganz, mógłby on jednocześnie grać anioła i Hitlera (a może i grał). Aniołem został już w 1987, w Niebie nad Berlinem.

Jakiś czas potem Hollydrewno pokochało ten film analnie tak mocno, że postanowiło wykorzystać go jako kościec do swojej produkcji z Mikołajem Klatką. Kolejny dowód na to, że popularność coniektórych amerykańskich produkcji wynika po prostu z niewiedzy. Niestety nie poradze nic na to, że kiedy Wim Wenders wyprodukował Niebo and Berlinem miałem niecałe  3 lata i dwa kanały w “kablówce”.

Drugi wczorajszy, to Rio Bravo,  a Rio Bravo to Howard Hawks, a Howard Hawks to zawsze dobry film. Obrona aresztu i strzelanie, a w wolnych chwilach śpiewanie:

Do to tego japońska siekanka z zawiązanymi oczami, którą uwielbiam:

Ulubiony sport…

Na obiad ryby razem z Rockiem Hudsonem, Paulą Prentiss i Howardem Hawksem. Potem podwieczorek raz G. A. Romero, studentami i bandą biegających, żywych umarłych. Kolacja z Wu Jingiem, który ma nowy kolor włosów, odcina ręcę i pryska na wszystko CGI-krwią.

Jeszcze przed snem kolejny odcinek Pitbulla, bo nie mam tv, więc mój TV to komputer. Dostałem z powrotem 1800tki, czyżby foch ?

Jutro poniedziałek, czyli dzień zaczynania wszystkiego od początku, zabierania się do pewnych rzeczy od nowa, zaczynania rzeczy nowych. Deadline za: 4. Teraz niczym Dugi Hałzer wyłączam mój pamiętnik i biorę się za coś innego.