Not nice…

3 The hard way na pewno nie był lepszy niż ten kawałek BB (excuse me miss to ten kawałek miał być), na pewno nie był lepszy niż większość blaxploitów, które widziałem, poziomem przewyższa lekko Death Dimension (obsada na pewno bardziej gwiazdorska niż DD).

Mr. Nice wcale nie był takim nice filmem…

 

Advertisements

KO

NIe czekolada ani ong bak ale za to ciągle Panna Rittikrai, do tego Jim Kelly w klasycznym balxploitation.

szalony Detektyw

właśnie skończyłem to oglądać i jestem na prawdę pod wrażeniem, film wymiata pod każdym względem, pomysł, główny bohater, muzyka, fabuła, zwroty akcji…

i to jest właśnie jeden z takich filmów, po obejrzeniu którego pamięta się o nim dłużej niż tylko przez chwilę.

a tu jeszcze trailer:

Obejrzałem dziś jeszcze  Toshiro Mifune i Lee Marvin’a, czyli ulubionego samuraja Kurosawy i ulubionego żołnierza Aldricha w jednym filmie. Ciekawie się to oglądało, zakończenie też zaskakujące. Bardzo dobre kino:

trzeci jaki dziś wchłonąłem to czarny pas jones :

Jim Kelly w blaxploitation, czyli jeden z jego filmów po drugoplanowym ( a może i trzecio- ) udziale w wejściu smoka. Lekki polew, ale chyba jeden z tzw. must see movie.

to wszystko oczywiście jeszcze przed wyjzadem iroli do Brugii.

Wszystkie plakaty podlinkowane.