Stray Cat Rock

Po pierwszej części, czas na drugą.

scr

Advertisements

WZR.O.S.T.

wracam sobie z koncertu pociągiem o 12:05, klimat lekko jak z teledysku ASD, tylko że mam ochotę wrzucić 5groszy w usta kobiety śpiącej na przeciwko z otwartymi ustami. Koncert oczywiście super, zapoznałem nową miejscówkę – U szermierzy – nie zostałem na noc niestety.

Dziś w szkole i już po szkole, miał być meczyk ale nie udało się. Dziś jeszcze kolejna filmowa sobota, a od jutra praca, praca i jeszcze raz praca pacan. Przyczepiłem sobie wreszcie panią Meiko Kaji na A3, bez antyramy tak sobie, ale nie najgorzej wkomponowuje sie w miejsce mojego zameldowania tymczasowego. Kiedyś sobie zrobię ją przynajmniej 60×90.

Pewien pan myśli, że jak o nim tu nie pisze to zaraz musiałem zapomnieć o nim. Więc nie prawda nie zapomniałem : ) . Nie martw się chłopaku, będzie dobrze na bank, trochę później złożone nie znaczy zaraz nie przyjęte, prawda. Nie stresuj się, a jak cię stress złapię to proponuje melisę, albo inne zielarskie specyfiki. No!

Zeby nie było, że filmowy zastój:

długi wekend

załatwiłem mejlowo dziś do końca jedną sprawę nie cierpiącą zwłoki. Bardzo gładko i ugodowo poszło, dziękujemy Pani bardzo za wyrozumiałość. Trochę się zagalopowałem z datami i zaproponowałem Boże Ciało, ale potem dosłałem erratę, i wszytko ok. Wysłałem też mejl księżniczkom, mam nadzieję, że też coś od nich dostanę. Zapomniałem tylko o najważniejszym a mianowicie o MA, ale nadrobię wkrótce, bo chcę i muszę. Zaraz mecz w TV, choć często nie oglądam, ale takiego spotkania nie odpuszczę.

Wczoraj jeszcze:

Zatoichi jak zwykle szybkie cięcia co chwilę, bardzo dobra czołówka filmu robiona trochę tak, jak niektóre w chińskich filmach kung-fu, ogólnie pozytywnie. Stray Cat Rock to tylko jeden z pięciu z serii, do pozostałych jeszcze nie dotarłem. Fabuła filmu bazuje, podobnie jak na przykład Wściekłe pięści, na konflikcie etniczno – rasowym. Nie mamy tu jednak dwóch szkół walk, tylko dwie ekipy uliczne. Jedna to gang orłów jeżdżących ciemnozielonymi Jeepami, a druga to ekipa której członkiem jest Meiko Kaji. Pooglądałbym coś z Fuji Junko bo zasób filmów z Meiko Kaji powoli mi sie już kończy.

Idę bo mecz już.

Toei Co. Ltd. (2pak) + Daiei Co. Ltd. (bonus track)

w przedziale po szkole, siedzą 3 studenty i trzy starsze panie. Panie gadają o nalewkach, sposób przyrządzania, oraz wymieniają się efektami trikowymi odnośnie przygotowywania, jedna skrzętnie notuje. Gdybym uważnie słuchał i notował to pewnie miałbym teraz parę znakomitych przepisów na napoje procentowe. Słuchać jednak co miałem i patrzeć też na co było, więc przepisów nie skopiowałem. Potem wcisnąłem do żołądka trochę. Następnie wcisnąłem przez oczy do głowy 2pak z bonus trackiem, czyli:

Yakuza graveyard – spotkań z Kinji Fukasaku ciąg dalszy, po BR 1 i 2 coś ze wcześniejszych dokonań tego pana. Wystąpiła też nawet Meiko Kaji tu, jednak nie w głównej roli więc nie śpiewała. Mafijno – policyjna japońszczyzna z Toei nie była najgorsza.

Gincho wataridori – tu już pioseneczka leci w tytule, więc Meiko Kaji jako główna bohaterka. Po wyjściu z więzienia panna Nami (często nadają jej to imię w filmach) pracuje jako hostessa, a ponieważ gra znakomicie w bilard (lub coś podobnego do tego), to za pomocą swoich znakomitych skillsów ratuje lokal, którym pracuje wygrywając partię o wszystko. To jeszcze jednak nie koniec, bo w zakończeniu filmu mamy jednak, ku memu zaskoczeniu, sekwencje walki samurajskim mieczem:) . Toei po raz drugi.

Czwarty filmik ze ślepym masażystą, pochodzący z Daiei Co. Oglądam bo lubię, mimo iż zaczęło się wszystko od wersji Kitano, to wersja z Shintaro Katsu bardzo mi odpowiada. Przy niektórych zdjęciach w tych filmach można po prostu odpłynąć. Nie mówiąć już o niektórych patentach i trikach z poszczególnych części. W Zatoichi kyojo tabi jeden pan przecina flaszkę do sake na pół swoim mieczem, natomiast Ichi, mimo iż ślepy, wrzuca jednemu z obecnych do jego flaszki kostkę do gry, przecina tą flaszkę na pół, a gdy butelka się rozpadła wypada z niej na pół przecięta kostka.

Był też wczoraj pomysł by wybrać się na bitwę o śląsk, zwaną przez niektórych you can dance, ale pomysł nie został zrealizowany. Teraz reggae z Berlina, potem pisanie i kto wie co jeszcze. Thx 4 de kol, mam nadzieje, że podobał się tajm.