zaległości

zalgłe fotostory do tego postu.

wkrótce nadrabiania zaległości ciąg dalszy.

Advertisements

travellin’ man

PKP około 6ha (nie mierzymy czasu w hektarach), spotkałem jak zwykle kilka osób, bardzo rozmownego, miłego i szczerego pana, w przedziale też się ktoś nawinął. Miało byc w tym poście jeszcze fotostory, ale nie zdążyłem będzie później. Po przybyciu na miejsce tymczasowego zameldowania, standardowe przywitanie (ładny zapach, śledź z muszli nie z muszi, i w ogóle pięknie). Do poduszki Shaolin Temple końcówka, bo przed wyjazdem nie dałem rady (nie Shoalin Temple z 1982 z Jetem Li, tylko Shaolin Temple z 1976 z Davidem Changiem, Alexandrem Fu Shengiem i nawet z 4rema (w sumie trzema bo jeden z nich tylko w roli epizodycznej) z 5 Venomów- Shaw Bros. Rulz.

Dziś jeszcze lekki travell do BG w trakcie której funkcjonariusz ŻW siedzący w pojeździe MO, zabrał mi dowód za nie używanie zebry, spisując moje dane wyhaczył jeszcze jednego antyzebrowicza (antyżebrowskiego?) i też spisał, a potem powiedział dziś panowie tylko upomnienie – to po chuj to było – chyba że na ilość dzis miał rozkaz jechać.

Dostałem tez dziś filmy, do użytku na iwencie.

Kawałek z tytułu postu – bo lubię.

I’m Leaviiiiiiiiiin.

polskie komedie

łejkap 6:00, pkp, 45 minutowe zamierzone spóźnienie, wbitka na zajęcia na pełnej jakby się nic nie działo, strona 84 psze państwa. Z ostatniej części prizon brejk lekki, choć bez tatuaży. Na pkp po wyjściu z targacza skorzystałem z dobrodziejstw polskich dworcowych kiosków – dwie komedie Stanisława “a” z akcentem 4,99 z Vat ; prawie jak allegro tylko że lepsze bo nie płacisz za przesyłkę. Filmy wypatrzyłem już wsiadając, ale zakupiłem po powrocie. To proste pewnie…

B do O

Wsiadłem w Bolko, przejechałem przez Bolko i wysiadłem nieopodal Bolko (całkiem popularna nazwa to/ten Bolko). Przed tym jeszcze szybkie cięcie, bałem się, że z tego pośpiechu mogłem był mieć fryzurę jak Zatoichi w pierwszym filmie, bo hardware nie najlepszy i czasem potrafi zmienić długość sam. Obeszło się bez obsuwy i mam taką pomiędzy drugim a trzecim filmem. Do słuchania zripowałem sobie płytę dostarczoną z książką, oryginału nie mogłem wziąć, raz: bo nie moja książka, dwa: bo jeszcze nie przeczytana. Wsiadam w przedział, tam typ jeden, co chciał coś walnąć przez telefon, kupił bro na nielegalu od warsa na kółkach, kitrał się z nim niesamowicie jeden i drugi(tzn. kupujacy i sprzedający), po 40 minutach wysiadł. Potem dosiadło sie jeszcze dwóch o nieprzyjemny zapachu i tak już do końca trasy zostali. Jeszcze w drodze smchy, od ciotki zaproszenie i jeszcze jedno zaproszenie. Skończyło się u ciotki(nie na imieninach).

przykładam ucho do szyny…

Parogodzinna podróż pociągiem PKP.Tekst podróży: przepraszam czy nie zostawiłem tu anteny od CB radia? …o jest (lol). Wysiadam z targacza i już po parędziesięciu minutach wita mnie cherrycoke z kranu zamiast ciepłej wody, a może to cola albo owocowa saga, ewentualnie earl grey? Następnie zadeklarowana wczoraj konfirmacja jutrzejszego meetingu w umówionym miejscu o umówionym czasie. Zostaje tylko zassać pozostałe kawałki Lady Snowbloodjuż dawno temu chciałem obejrzeć (Love song of Vengance też [nie wiem czemu zamiast słowa Vengance komputer sugeruje Wigancice] ) . W międzyczasie zobaczę sobie Attack Aldricha i jak dam dziś jeszcze radę to Rabid Cronenberga. Taki program na wieczór.

ZNAJOMA MUZYCZKA CO ??

Pociągowy poniedziałek, niedziela z rambo

Jechało się trochę, zobaczcie sami:

pkp1

Oczywiście nie można kłaść nóg na siedzeniu bo to nieładnie (tak samo jak pić Finlandii z gwinta na peronie).

Szkoda tylko, że mi się słuchawki popsuły, bo tak to bym sobie posłuchał na przykład: Memories don’t live like people do
they always…

…albo : the darkness caried in the heart cannot be cured by moving the body from one place to another
ale najbardziej to mi sie chyba to podoba : na trasie z Paryża północy do Paryża północy zarywam pół nocy (we wczorajszym planie podróży nie było jednak ani Słupska ani tym bardziej Paryża północnego).

Rambo 1rambo 2Rambo 3

Nie ma to jak trzy części przygód Johna Rambo pod rząd (na pierwszą sie spóźniłem ; ] ). Jakimś super – psycho – fanem to znowuż nie jestem. Podczas oglądania nasunęło się kilka pytań, na przykład czy Rambo ma brodę z maku? i dlaczego jest wygolony pod pachami po dłuższym pobycie w dżungli ? (czyżby super nóż Rambo przyszedł z pomocą ?). Generalnie jeśli ktoś widział filmy z Rambo za szczenięcych lat to pewnie ma do nich jakiś tam sentyment. Nie żebym się śmiał z Rambo ( bo jeszcze i po mnie przyjdzie). Podobają mi się w tych filmach zdjęcia i kadrowanie, montaż może już trochę mniej imponujący. Mój faworyt z całej trylogii to zdecydowanie część pierwsza…

Live for nothing, or die for something – czyli czwarta część zbliża się brutalnymi krokami…
Live your life, if you have a good one…

Jeśli nie wiesz kto to Rambo to nic tu po tobie bambo.