My way

Nie zawsze filmy kina drogi dzieją się na drodze i nie zawsze mamy do czynienia z kinem drogi jeśli akcja filmu dzieje się na drodze. Więc nieważne czy na kosiarce, koniu czy o własnych nogach, ważne, że nasz bohater przechodzi przemianę przebywając całą obraną przez scenarzystów drogę. W przypadku filmu E.E. nie można było zauważyć zbyt wielkich (bądź też nagłych) zmian osobowości któregokolwiek z bohaterów. Spasiony Holender dalej będzie się obżerał i palił joint*y, Kanadyjka nie rzuci palenia, a  nasz pan doktor wróci do swoich zajęć (choć do końca tego nie wiemy). Czy może brak (jakiejś głębszej) zmiany to też zmiana? Czyżby  tutaj także miała zastosowanie powtarzana przez Gregorego House’a na okrągło prawda, że ludzie się nie zmieniają? …

Another billion $ movie ?

Robert A. spoko gościem był

Robert A*ldrich spoko gościem był, robił spoko filmy, takie jak na przykład ten.  Zekranizował też Lot Feniksa, którego czołówka jest chyba jednym ze znaków firmowych jego filmów. Jak zawsze klimat oddający nastrój chwili, za pomocą muzyki lub też innych środków. Uwielbiam gościa. Ciekawe jak wygląda remake Flight of the Phoenix z Dr. Housem w obsadzie? Na pewno większy budżet był, i więcej CGI. Może się skuszę…

Berlinie nadchodzę (?) lecz zanim nadejdę to sobie ciebie obejrzę, jeszcze nie nowa berlińska szkoła, ale już miejsce akcji: Berlin. Herr Lehman a.k.a. Berlin Blues, w którym to filmie w jednej scenie Ch. Ul*men, Ch. Walt*z i D.Buc*k.

Tak w ogóle wszystko zaczęło się w piątek od Get Him to The Greek, który rozpoczyna się teledyskiem, African Child, scena porodu mnie zabiła, jak również mindfuckin*g [You’ve ever been mindfuc*ked before?(..)- I hope your wearing a condom cause i got a dirty mind!] i P.Diddy oraz parę innych scen.

This slideshow requires JavaScript.