Jam

Kolejna niedziela z Fritzem L. niczym niedzielne westerny na 2ce za małolata. Tym razem Sylvia Sydney przekonuje bandę włamywaczy, że zbrodnia nie popłaca  – po wszystkim dostaną ~115$ netto. Jam Films od 1 – S (a.k.a. 3) nawet dają radę, pierwsza część chyba wyprodukowana z największym nakładem finansowym – tak podejrzewam, chociaż mogę się mylić.

This slideshow requires JavaScript.

Advertisements

sobota po Berlińsku/Legendarna niedziela

Królik, którego przegapiłem w publicznej. Perspektywa postrzegania historii niecodzienna, choć w fotel mnie nie wgniotło. Na pewno bym pokazał moim studentom na zajęciach, ale nie mam studentów.

Niedziela już tradycyjnie z pielęgnowaną  tradycyjnie, tradycją retrospektywistyczną (słownik pokazuje, że to neologizm). F. Lang po raz kolejny z S.Sidney, której tym razem towarzyszy H. Fonda, który wygląda jak C. Owen który wygląda jak H. Fonda. Kawał dobrego kina.

Dodatkowo dwie “ekranizacje” książki o legendzie miasta. Niestety lub na szczęście nie obejrzałem do końca najnowszej wersji z Wilhelmem Szmitem, bo odrzuciło mnie CGI. Natomiast V. Price poradził sobie w swoim stylu, a film jest “przerażający” i klimatyczny jak początek Wioski przeklętych.  Człowiek omega, to funkowo – soulowa luźna wersja książki z elementami blaxploitation. Czy Ch. Heston nie myje się, tylko cały czas zmienia ciuchy na nowe? To dlaczego ma czyste włosy?

Fritz Lang (już był taki tytuł)

Coniedzielne “langowanie” drogie panie, 1936 już made in USA, i już pierwsze filmy sądowo – procesowe, podobnie jak w przypadku pana Hawksa. Silvia Sidney, daje radę, Spencer Tracy przypomina mi trochę Roberta Shaw, a może to Robert Spencera?

David Cronenberg, zawsze mnie się podobał, jeśli chodzi o jego twórczość oczywiście. Połącz się ze mną i kontroluj moje serca bicie, tylko nie wysadź mi głowy przy okazji, o eksplodujących oczach nie wspominając.