100 lat, 100lat… (kurwa się spóźniłem)

Wyobraźmy sobie, że dziś jest ten dzień (takie okreslenie od dziecka miłej irlandzkiej opiekunki zapożyczone) właśnie. Wyobraź sobie, że nie zapomniałem i pamiętałem i że złożyłem ci życzenia prawie śpiewająco jak robi to on:

Ryszard Rynkowski - Urodziny

100 lat chłopaku i nie zapominaj o 4ropaku i innych róznych takich ;  ]

mam nadzieję ze nie miałeś takiego przypalu w pracy :


i to sobie looknij :

a tu: imienne życzenia dla ciebie, Grażyna też  składa życzenia.

we wtorek może byc na przykład tak, uważaj żeby nie było tak.

Advertisements

Prezenty – obejdzie się

K1: aż żałuje że im nie zrobiliśmy jazdy jak jeszcze …
K2:dały popalić na dowidzenia
K2: hyhy
K2:a mówiłem ze trzeba 😀

Można było ich tak nie żałować. Ale były wdzięczne i zostawiły nam przezenty, pierwszy, drugi, trzeci, czwarty (chyba najlepszy) i jeszcze kilka niewymienionych. A potem zaprosiłem kreta – wsypujesz i problem z głowy.

na uspokojenie:

Dyplomufka

jadę jadę trasą  lecę, na tyle obok kibla siedzę, dobrze, że nikt nie korzystał. w trakcie wysłałem 3 smsy do Irl, które nie doszły. Dojechałem wskoczyłem w krótki spodzień i na dyplomatorium. Myślałem, że to szybko będzie raz dwa, a tu ponad 1h. Z pod togi wystawały mi tylko buty i niebieskie skarpetki – tak do białych butów – innych czystych nie miałem muszę pranie zrobić. Pani dyrektor na szczęście pochwaliła mój ałtfit. Dyplomatorium, a na nim moja ulubiona dyplomówka ze swoim ulubionym według mnie plackiem (taki follow up). Potem jeszcze mnóstwo zdjęć, niestety głównego bohatera całego zamieszania nie było, a w sumie głównie dla niego przyszedłem szczerze powiedziawszy.

co by tu jeszcze… to chyba tyle o tej imperialistycznej dla niektórych uroczystości – oczywiście nie wszyscy się dali zwerbować- tylko nie wiem czy to tak na prawdę pochodzi z ameryki czy oni też  to od kogoś zerżnęli – coś mnie się wydaję że jednak tak.

Bohater ostatniej akcji powiedział mi o ciekawej akcji :)- trochę dżakasowa lub jak ktoś kiedyś powiedział : dżakersowa , hhh.  Jackie Chan robi wszystkie swoje stunty sam więć może ty też potrafisz, ale uważaj bo jeszcze coś złego stać sie może…

geek

Siedzę przy kompie, szukam tego i owego do MA, słuchając przy tym m.in. Dr.Feelgood. Po raz kolejny zrozumiałem dlaczego tą panią właśnie nazwano królową duszy. Wyprawa do A&T, trochę pojeździło się, posiedziało, pogadało, filmik i spać… (Dzięki za Berlinera). Miałem ochotę na telepiczem, ale postanowiłem przyoszczędzić i kupiłem parówki (70% mięsa w składzie). Szybkie pakowejszyn*, w trakcie tego jeszcze GG ze zmęczonym pracownikiem miesiąca. Teraz może jeszcze Stray Cat Rock i spać, bo rano bana wyje w lesie.

_________________________________________
*falołap tu Rurz

Emilia chce spać

Opowrotour, potem chwila odpoczynku, potem szamka. Zasnąłem i obudziłem się, jak ta dziewczyna z tej piosenki około 12tej, tylko że ona wstawała około południa, a ja około północy. Miałem gdzieś iść, gdzieś jechać ale nie poszedłem i nie pojechałem. Piszę to w sobotę choć jest już niedziela. Co do opowrotour to mało owocne bo kobieta, z którą miałem się rozmówić była nieosiągalna. Za to jak zwykle ironia teorii przekładu niezmiennie rozkoszna. Po przebudzeniu Cannonball, który wyścigiem gumowej kuli nie jest, lecz po prostu kulą armatnią. Drobna nieścisłość w tłumaczeniu tytułu opartym na treści filmu, może sprawić, że co niektórzy mogą pomylić D. Carradine’a z B.Reynoldsem, chociaż bardzo to trudne bo jeden ma wąsy a drugi nie. Cannonball to chyba druga z samochodówek z Davidem “kung-fu” Carradinem. Na pewno druga samochodówka, w której pojawia się razem ze Stallone Sylwestrem (choć Sylwester wpadł tu tylko na kurczaka z KFC i do tego sie zakamuflował za okularami Cobry). Super furacze: Dodge Charger, Mustang i oczywiście Transam ( w zasadzie to dwa Transamy). No i jeszcze Niemiec w Panterze(sztupid amerikan kars ).

Obrazki przy współpracy z googel sircz.

pożycz mnie dwustu…

wczorajszy irańsko – teherańsko – francuski seans okazał się dobrym wyborem, zarówno moim jak i twórców lam. Oglądało się bardo przyjemnie <babciu dlaczego twoje piersi sa takie jędrne – bo mocze je codziennie w zimnej wodzie przez 10 minut>, 1l cukru oczywiście jak zwykle. Pomyśleć, ze owładnięte chęcią zysku władze plexu nie zdecydowały sie wyświetlać tego. Dziś chciałem wbić na dwa Filmy Kieślowskiego, postanowiłem jednak na jeden (bo jeś trza) co było błędem, bo na drugi przyszło tyle ludu(nawet Owczarek był – czaj ten szyfr Ajryż), że musieli dostawiać krzeseł – morał z tego taki, że lepiej wcześniej odwiedzić kiosk kulturalny. Jutro dokumenty w teatrze z lalkami i aktorami. Zamiast Podwójnego życia wybrałem się do załogi G., którą chciałem skusić na wypad do lokalu o nazwie ulicy na której jest, i który jest bliżej niż myślałem (dzięki za mapę ; D ). W nim ta osoba, którą chciałbym poznać bliżej, bo dalej poznałem przypadkiem. Wbiłem na pełnej, najpierw na stolik z rezerwacją, potem na krzesło barowe, które zasłaniało dziewczynom pewnego chłopca, więc będąc dobrym i myślącym o innych człowiekiem, siadłem na niższym, czułem się trochę jak weeman, ale w porządku (solidarity with film fans, EWR na słuchawkach H&M, potem tak bardzo chce dotknąć cię… tak właśnie ciebie)
Historia dnia – czyli scena jak z Rezerwatu, poszedłem pod teatr przetestować filtr poli, cyknąłem fotę idę obok galeryji, i tam podbija znany większości mieszkańców typ i pyta : kierowniku potrzebne 60gr do… – dobra ale da pan zrobić fotę. Finał tego taki, że ja zadowolony z fotosa, a gościu ma brakujący hajs z 40groszową nadwyżką. Film sie woła w labie.
Deadlinia za 23 !!!. I co teraz będzie? Na dodatek jeszcze muszę mejla do Freda skomponować. Lepiej wyślijcie mnie moje tiszerty sklepowicze drodzy.
A z muzyki dzisiaj odświeżałem S&M na pełnej piczy 2.1 (2.0 + SW/ stereo jak mówi prawidłowy output na AC3), bo skombinowałem Defaude.