Netflix (semi-) original series

House of Cards wit K.Spacey seemed a bit to cartoon-ish for me, the weakest Netflix series I got to watch  this year (haven’t seen all the shows though).

The (Netflix) show that everybody has been waiting for this year –  Arrested development – fulfilled  the expectations, the idea of jumping back and forth on a limited timeline is quite good, however you could feel something missing in the last 3 episodes (especially if you had watched the whole 4th season as a 15-bill ).

The are not many women-in-prison-genre TV showsOrange is the new Black made it to the top 3 list of this kind. Created By Jenji Kohan, who was responsible also for Weeds; sometimes you can have the impression of getting a Weeds -like vibe while watching the show (which is not bad at all).

If you don’t wanna miss the best man to werewolf transformation in a TV show you definitely must check Hemlock Grove.  The pace of the show grows a bit slowly – but it is the charm of it.

Raising the bar

W tym tygodniu (w sumie to w zeszłym tygodniu serialowym US) wyemitowano już pierwszy haloweenowy odcinek, chociaż do haloween jeszcze trochę. Nie jest to oczywiście powód do narzekań, bo na pomysł  przyspieszenia Haloween na natenie wpadło HBO, a dokładnie twórcy serialu TREME. Treme powraca do NO po raz trzeci, widoczne ślady po huraganie stopniowo znikają, rozpoczyna sie wypłata odszkodowań…  …trzeci sezon utrzymuje poziom znany z dwóch poprzednich serii. Serial sam w sobie był/ jest naprawdę trafionym pomysłem, a storyline jest nadal przyjazna dla “oglądacza”. Nie pozostaje nic innego jak tylko rozkoszować się nią przy dźwiękach muzyki made in i made by New Orleans. Jeśli chodzi o emisję Treme w polskiej telewizji, to kanały (płatne) podniosły wyraźnie poprzeczkę bo wyemitowały najnowszy odcinek już 3 dni po premierze amerykańskiej.

We wczorajszym odcinku South Parku, JFC podniósł poprzeczkę, która spadła kilka kilometrów p.p.m.

…potem zadowolony powrócił na plan Avatar’a 2

Raise  The Bar!

 

It’s time for a finale

8 sezonów, 102 odcinki, kilotony konopii indyjskich, które w końcu zostały zalegalizowane w serialowej rzeczywistości. W niedziele zeszłego tygodnia (według czasu amerykańskiego) wyemitowano ostatni odcinek Weeds. Ostatni premierowy odcinek skałdał się tak na prawdę z dwóch, a ich treść wyprzedziła pozostałe epizody sezonu 8mego o około 7 lat. Weeds przez 8 serii potrafił utrzymać poziom serialu, poniżej którego nie powinny schodzić produkcje ze stajni Showtime. Mimo jednoznacznego tytułu, przekaz serialu to nie tylko smoke weed and fu*ck the police. Nie da się ukryć, że nie jest to najlepszy serial jaki Showtime udało sie wyprodukować, ale na pewno niektórym wielbicielom będzie go brakowało.

CSI NY 1864

Mamy wiele seriali, których akcja dzieje się w NY. Teraz mamy do czynienia z jedynym emitowanym obecnie serialem którego akcja toczy się w NY w latach 80tych XIX wieku. Detective-Drama z elementami CSI, co prawda bardzo prymitywnymi, ale elementy medycyny sądowej oraz analizy miejsca zbrodni pojawiają się. Co do naszego głównego bohatera, to możemy pochwalić sposób w jaki ta postać została stworzona przez scenarzystów oraz efekt tej scenopisarskiej kreacji. Nie znamy co prawda jeszcze treści wszystkich odcinków serialu, ale po czterech można już obrać w miarę jasne stanowisko. Jeżeli serial się nie “popsuje” po trzecim odcinku to najprawdopodobniej poziom utrzyma do końca, lub przynajmniej do końca sezonu.