“I wore jeans for killing” – can Joshua Oppenheimer’s ingenious movie concept rewrite Indosnesia’s history ?

How to advance from a ticket scalper into a death squad leader?

How can the  government’s “dirty work” be outsourced with unofficial / informal “contractors”?

What kind of clothes was the best to be worn for massacres, and what has been the most clean and efficient way to kill during a local purge?

The answers for these questions and the questions themselves can be found in J. Oppenheimer’s documentary film, that has been shown in the Panorama section of the 63rd Berlinale International Film festival.

Together with his filmmakers colleagues, Joshua Oppenheimer tried to do a documentary on the killings and massacres that took place in the 1960’s in Indonesia.

For many months, they had tried to interview the victims and the victims’ families, but they had been interrupted by they police or local authorities  every time. So it has become impossible to complete the movie the way it had been planed. In order to make a film on this infamous part of Indonesian history  they needed to try something different, something that will still tell the true story, and something that will be doable in the current political situation.

They’ve decided to ask the former death-squad leaders for a retelling (in any way they wanted) of the story from their point of view. And this concept enabled to reveal the truth about the massacres. The show-of part of their personalities exposed the crimes that had been committed.  The “war criminals” are not judged by the filmmakers in any kind of way, we just get the raw statements that we can evaluate on our own as viewers. War crimes are defined by the winners, and the status quo in Indonesia is they are celebrated for what they’ve done. Will this documentary change the official version of events from the 60’s for the Indonesian folk?  Yes, but will they be able and allowed to watch the movie without being punished?

Advertisements

Te seanse, te filmy, te seriale

Poniedziałek, tani w jednym z kin studyjnych, a tam:

przedostatni seans z cyklu przedfestiwalowych, kilka shortów znanych filmowców:

SSAKI | SSAKI
reż Roman Polański, Polska 1962, 10’

LA SOUFRIÉRE (CZEKANIE NA KATASTROFĘ)
| LA SOUFRIÉRE (WARTEN AUF EINE UNAUSWEICHLICHE KATASTROPHE)
reż. Werner Herzog, RFN 1977, 30’

A SENSE OF HISTORY
reż. Mike Leigh, Wielka Brytania 1992, 25’

LISTENING
reż. Kenneth Branagh, Wielka Brytania 2002, 23’

UPADEK DOMU USHERÓW | ZÁNIK DOMU USHERU
reż. Jan Švankmajer, Czechosłowacja 1981, 15’

cytowane stąd

Mój faworyt to Poczucie historii, z zabawną historią, która podchodzi pod moje poczucie humoru. Na ostatnim miejscu z całej selekcji ustawiam film czeski, a dokładniej czechosłowacki, który nic poza techniką mi nie zaoferował, w sumie to chciałem w jego trakcie wyjść, bo zaraz zaczynał się następny seans, ale na szczęście seans, na który nałożył się ten z dokumentami był w tej samej sali, więc nic nie straciłem nie wychodząc.

Filmem następnym była Mistyfikacja, który jak na polski film trzyma poziom, w którym niczym Nat King C.  i Natalie w jednym kawałku, występuje Jerzy S. z synem. Uśmiałem się trochę, końcowy tekst “za twój charakter odznaczam cię Złotym Krzyżem Zasługi Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej” po prostu siadł jak powinien. Tekst dobry do tego stopnia, że kiedy znajdzie się w statusie komunikatora, niektóre kontakty pytają się czy to dla nich ten krzyż,  jeden z kontaktów na pewno zasłużył, nad tym drugim bym się zastanowił, bo nawet najlepsze zasługi można łatwo przyćmić czymś innym.

W piątek odwiedziłem kiniarnię, gdzie leciał film, którego główna bohaterka wyglądała prawie jak A. momentami. An education, którego polski tytuł jest trochę inny, dało się oglądać, nawet nie był taki zły jak się spodziewałem, że będzie.

Na mniejszym ekranie, w tym tygodniu poszło:

Monte Carlo, Ernsta Lubitscha, z 1930, trochę zabawne, trochę głupkowate, ale całkiem wdzięczne.
Obejrzałem wreszcie Point Blank z Lee Marvinem, który kilkakrotnie przeleciał mi przed nosem na TCM.

Film o Larrym Gopniku też udało mi się zobaczyć, wydaje mnie się on być nawet trochę lepszy niż Burn after Reading.

Widziałem też film o palaczach, Smokers.

Ostatni w tym tygodni był film H.G. Clouzot Les Diaboliques, który dużo lepszy od remaku z Madonną.

Sezon 14ty South Parku rozpoczęty już dawno, ostatni odcinek, z followupami do filmów gansta – mafia, traktuje o uzależnieniu od MJ i KFC.  W sobotę czyli wczoraj (choć WP pokazuje, że jeszcze dziś)  nadrobiłem też zaległości z improwizowanej telenoweli puszczanej na TV4, i ta piosenka, która wdarła mi się do głowy (najpierw pisemnie opisowo), idzie tak:  “O Kenie Kenie Kenie…” i coś ciężko sobie wybić ją  z głowy, jak jeszcze jedną kwestie z nią powiązaną, czas żeby rozum wziął górę nad… (chyba nawet wziął jakiś czas temu) a za hipokryzję nawet w święta jak i w dni powszednie dziękuję, nie biorę.

o przepraszam, miał być tylko tego-tygodniowy zbiorczy post filmowo – serialowy.


Sobota

tobeoronot

kłos

chsium

BLOOD ALLEY FB

grand

10 minut starszy

W sobote ze Stevenem na robotę, w niedzielę z Wojciechem zwiedzam celę.

Jakoś mnie naszło, żeby obejrzeć ER, epizod 24 sezon 1.


Nie było czasu, w któryn nie było czasu:

10minutes-older

Podwójny reżyserski krótkometrażowy joint.

Zacząłem dzis grać w SS 2, chyba mnie do reszty już tsz…